Dołącz do czytelników
Brak wyników

Współpraca z...

20 września 2017

NR 5 (Styczeń 2015)

Sześciolatek przy tablicy - okiem wychowawcy

0 304

Nieleczone wady mowy utrwalają się, powodując często poważne konsekwencje rozwojowe. Według badań, problem z prawidłową wymową ma 41% trzylatków, 50% czterolatków, 75% pięciolatków i 78% sześciolatków. W przypadku dzieci starszych statystyki wyglądają nieco lepiej, a wszystko dzięki logopedom i wychowawcom, którzy decydują o konieczności rozpoczęcia terapii.

Szkoła to nie tylko miejsce, w którym uczeń realizuje obowiązek szkolny. Dzisiejsze placówki spełniają szereg funkcji. Nadrzędną jest, oczywiście, przekazywanie wiedzy i kształcenie umiejętności, ale towarzyszą mu szeroko pojęte wychowanie, opieka, dbałość o rozwój lub diagnoza problemów zarówno dziecka, jak i jego środowiska.

Współczesny logopeda uczy nie tylko prawidłowej wymowy,
ale również właściwej komunikacji. Pracuje z pacjentem nad poprawnością fonetyczną i gramatyczną, logicznym budowaniem wypowiedzi i ogólną sprawnością komunikacyjną.

Trafiając do klasy pierwszej, uczeń boryka się z całym mnóstwem nowych zadań, wyzwań i obowiązków. Wchodzi w nowe środowisko, poznaje nową panią, zwiedza nową szkołę, siada w nowej ławce. Zazwyczaj uczniowie czekają na ten moment i łatwo wchodzą w rolę, jednak są dzieci, których strach można zauważyć od pierwszej chwili, gdy przekroczą próg NIEZNANEGO. Co zrobić, by im pomóc? To pytanie zadają sobie w szkole wszystkie osoby będące w najbliższym otoczeniu dziecka. Wiedzą o najważniejszym – każde dziecko to mały człowiek, mający swój świat i problemy, z którymi sam nie umie sobie poradzić. Troski ucznia z czasem przestaną być tajemnicą, ale tu potrzebne jest wnikliwe oko i dobre serce wychowawcy, który powinien zrobić wszystko, aby poznać dziecko i jego środowisko. Dlatego wychowawcy w pierwszym miesiącu nauki prowadzą rozmowy indywidualne z rodzicami tych uczniów, którzy ich zdaniem wymagają dodatkowych działań ze strony szkoły. Problemy mogą być przeróżne i wynikać z niedopatrzenia bądź zaburzeń lub mieć inne przyczyny. Aby je dobrze zdiagnozować, już w pierwszych dniach września cały sztab ludzi pracuje nad badaniem nowo przyjętych uczniów. Wychowawca jest wspierany przez logopedę i pedagoga, a w razie potrzeby również innych członków zespołu pomocy psychologiczno-pedagogicznej.

Zaburzenia mowy

Najbardziej jawnym zaburzeniem, zauważanym w pierwszej kolejności, jest zaburzenie mowy. A przecież właśnie mowa jest jedną z ważniejszych form aktywności człowieka, zwłaszcza małego dziecka. Jest ona kluczem do wiedzy i ważnym czynnikiem kształtującym osobowość. Mowa jest naturalną potrzebą, atutem w nawiązywaniu kontaktów społecznych, daje możliwość precyzyjnego porozumiewania się, stanowi narzędzie w zdobywaniu informacji, pozwala na wyrażanie sądów i uczuć. Jej zaburzenia powodują poważne i długotrwałe konsekwencje poznawcze i społeczne. Istnieje przecież ścisła współzależność między mową a myśleniem. Z tym problemem nauczyciel  wychowawca zgłasza się do logopedy, wiedząc, że owe zaburzenia utrudnią dziecku osiągnięcie sukcesów w szkole.

Nawet uczniowie z wysokim ilorazem inteligencji nie są w stanie pokonać kłopotów w nauce czytania i pisania. Agramatyzmy, nieprawidłowa budowa zdań, uporczywe literowanie, kłopoty z łączeniem liter i głosek w wyrazy, z przejściem od głoskowania do czytania sylabami i wyrazami, opuszczanie, przestawianie lub dodawanie różnych głosek i sylab, zamienianie wyrazów o podobnym brzmieniu – to typowe problemy w czytaniu. Z pisaniem bywa nawet gorzej. Uczniowie mają kłopot z posługiwaniem się dwuznakami, spółgłoskami miękkimi, dźwięcznymi i bezdźwięcznymi, końcówkami fonetycznymi „-ą”, „-om” itp.

Współczesny logopeda uczy nie tylko prawidłowej wymowy, ale również właściwej komunikacji. Pracuje z pacjentem nad poprawnością fonetyczną i gramatyczną, logicznym budowaniem wypowiedzi i ogólną sprawnością komunikacyjną. Dlatego warto, by mały pacjent trafił do kogoś, kto rzeczywiście potrafi pomóc. Kłopoty w nauce nie są jednak, jak może się zdawać dorosłym, największym problemem. Każdy człowiek, zwłaszcza mały, potrzebuje akceptacji. A świat jest okrutny i nie lubi niedoskonałości. Wytyka je. Dziecko z nieleczoną wadą wymowy zaczyna przejawiać zaburzenia osobowości. Ma poczucie niższej wartości, pomimo uzdolnień. Skazuje się na samotność, gdyż woli to od ciągłego wyśmiewania. Pojawiające się stany lękowe są sygnałem, że terapia jest konieczna, a nawet wysoce pożądana. Brak terapii powoduje osłabienie wydolności umysłowej dziecka, wpływa na jego stosunek do nauki, szkoły i kolegów. Rola nauczyciela jest tu ogromna, ale może on spowodować tylko złagodzenie skutków zaburzenia poprzez oddziaływanie wychowawcze i wzmożone działanie edukacyjne. Nie jest w stanie sam, bez pomocy logopedy, uchronić podopiecznego przed niepowodzeniami szkolnymi i odrzuceniem społecznym. Dziecko w wieku szkolnym, trafiające do logopedy, zwykle wymaga dodatkowo reedukacji, gdyż wady mowy są na tyle utrwalone, że rzutują na jego rozwój intelektualny i funkcjonowanie w szkole.

Zaburzenia ze strony narządu słuchu

Drugim zaburzeniem, które często odkrywa dopiero logopeda w trakcie diagnozy, jest wada słuchu lub zaburzenia percepcji słuchowej. W tym wypadku korygowanie błędów wymaga więcej wysiłku. Tu również ogromne znaczenie ma czas. Jeśli dziecko nie otrzyma pomocy w porę, to może mieć w szkole niższe osiągnięcia niż rówieśnicy, co niesie za sobą także wspomniane wyżej problemy. Pojawiać się mogą kolejne zaburzenia. Wiadomo na przykład, że większość dzieci z rozpoznaną dysleksją miało wcześniej problemy z mową. Oznacza to, że dzieci z zaburzeniami mowy są w grupie ryzyka dysleksji, choć nie jest to regułą. Zdarzają się dzieci bardzo zdolne, które mają problemy z szeroko rozumianą komunikacją. Pewne jest, iż rozwój mowy stymuluje rozwój psychiczny, a z kolei rozwój myślenia ma swoje odbicie w mowie.

Trudności w terapii sześciolatków

14 listopada 2013 r. weszła w życie tzw. ustawa sześciolatkowa. Zawarte w niej rozwiązania wprowadzają regulacje dotyczące objęcia obowiązkiem szkolnym dzieci sześcioletnich. Dyskutowano o słuszności wprowadzenia ustawy, o przygotowaniu szkół na tę zmianę, o obawach rodziców i stanowisku nauczycieli. Pomimo argumentów psychologów, którzy powoływali się na emocjonalny rozwój dziecka 6-letniego – postanowiono, wzorem innych państw – wprowadzić w życie ten pomysł. Tym samym w szkole pojawili się uczniowie, którzy znacznie podnieśli procenty statystyk dotyczące wad wymowy. Zdiagnozowane w tym wieku, wymagają poświęcenia znacznie większej ilości czasu, aby je skorygować, niż u trzy- , czterolatka. Sześciolatek zna już ponad 4 tysiące słów, dzięki czemu można z nim porozmawiać o wielu sprawach. Terapia jednak nie jest łatwa, gdyż dziecko 6-letnie z trudem znosi jaką...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Forum Logopedy"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy