Dołącz do czytelników
Brak wyników

KLUB J
- Panaceum czy słodkie lenistwo?

Artykuły z czasopisma | 15 września 2017 | NR 1
282

Kluby jąkających się – Kluby J istnieją w Polsce co najmniej od końca lat 80. ubiegłego wieku. Przechodziły w swych dziejach różne etapy zmian struktury i przynależności organizacyjnej. W większości przypadków zachowywały swoją samodzielność, będąc często grupami nieformalnymi, zgłaszając jednakże akces do zarejestrowanych stowarzyszeń ogólnopolskich – początkowo Polskiego Związku Jąkających się, a obecnie Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Osób Jąkających się Ostoja z siedzibą w Lublinie11. W Polsce funkcjonuje około piętnastu Klubów J22

Co z tą terapią? – czyli o zagadkach terapeutycznej funkcjonalności Klubów J

Genezy powstania Klubów J należy szukać w chęci osób jąkających się, które nierzadko zawiedzione typową indywidualną terapią logopedyczną zaczęły spotykać się, aby wymieniać między sobą swoje doświadczenia i sposoby na radzenie sobie z niepłynnością mowy. Do Klubów J trafiały głównie osoby będące w trakcie jakiejś terapii bądź takie, które nie raz już odwiedzały przeróżnych logopedów i szukały skutecznego sposobu na swoje jąkanie. Podstawową ideą przyświecającą tworzeniu klubów jest wzajemna pomoc osób jąkających się – każdy uczestnik spotkań wnosi coś do klubu – swoje doświadczenie i zaangażowanie, jednocześnie czerpiąc od innych to, co dla niego okaże się cenne. Osoby bardziej doświadczone (np. po przebytej terapii) i te, które odniosły jakieś sukcesy, nie tylko pod względem jąkania, ale np. w życiu osobistym, służą swoją radą, wspierają innych, stanowią doskonały przykład do naśladowania oraz motywują innych jąkających się do działania.

Z grupą samopomocy mamy do czynienia z wzajemnym zrozumieniem i akceptacją.

Nie ma miejsca na żadne niestosowne zachowania czy brak tolerancji, nikt nikomu nie przerywa wypowiedzi, ale też każdy może swobodnie powiedzieć to, na co ma ochotę, o ile mieści się to w zasadach przyjętych przez grupę. Jak powszechnie wiadomo, akceptacja i zrozumienie, a w perspektywie czasu również samoakceptacja i poczucie własnej wartości jąkającego się, połączone z odpowiednią motywacją do działania, są czynnikami niezbędnymi dla powodzenia terapii osób z niepłynnością mowy. Jednocześnie tych nieodzownych elementów terapii nie jest w stanie zapewnić żaden, nawet najlepszy terapeuta, w takim stopniu, w jakim może to zrobić grupa osób z podobnym problemem.

Można stąd wyciągnąć wniosek, że aby terapia osób jąkających była skuteczna, to powinna ona być prowadzona właśnie w grupie (lub co najmniej w kontakcie osoby jąkającej się z tą grupą). Odpowiedzią na ten problem są kluby samopomocy, gdzie osoby jąkające, zarówno te uczęszczające na terapię, jak i te nieuczęszczające, spotykają się, aby ćwiczyć swoją mowę w bezpiecznych warunkach, i jednocześnie odnajdują grupę przyjaciół oraz normalizują swoje życie społeczne, nierzadko poważnie zaburzone przez długie lata jąkania.

Na ile skuteczne dla terapii jąkania są działania podejmowane przez Kluby J

Niejednokrotnie w spotkaniach Klubów J uczestniczą znakomici logopedzi, mający niebagatelne doświadczenie w terapii jąkania. Znają oni świetnie całe spektrum logopedycznych metod terapeutycznych i są gotowi dzielić się swą wiedzą z osobami jąkającymi się. Zdawać by się mogło, że nic prostszego, jak będąc osobą jąkającą się, zastosować odpowiednie metody, i pracując ciężko, przynajmniej znakomicie poprawić jakość mówienia, jeśli nie pozbyć się tej przypadłości całkowicie. Jest to jednak tylko teoria – tak traktujących treningi podczas spotkań Klubów J ludzi po prostu nie ma. Czy zatem miejsce, mogące być panaceum na cierpienie jąkania, nie przynosi żadnych efektów? Nic bardziej mylnego!

Obraz sytuacji komplikują znane nam przypadki ludzi, którzy postanowili ćwiczyć bardzo intensywnie – i co gorsza – spełnili swoje postanowienie, efektem bowiem ich wysiłku było… pogorszenie jakości mówienia!

Syndrom jąkania jako struktura dynamiczna

Zgodnie z tezą prof. Bogdana Adamczyka decydującym czynnikiem powodzenia terapii jąkania jest motywacja samego jąkającego się1. Niewątpliwie sumienność w wykonywaniu ćwiczeń pozwala osiągnąć spektakularne wyniki – jeśli nie jest nimi nawet pełne „wyleczenie” z jąkania, to na pewno znacząca poprawa2. Jednak syndrom jąkania charakteryzuje się znacznie bardziej dynamiczną i skomplikowaną strukturą.

Jąkanie przejawia się jako „problem logopedyczny” – powtarzanie sylab, bloki mięśni fonacyjnych, współruchy (zamykanie oczu, ruchy nogą, ręką, napinanie ciała). Obraz sytuacji komplikuje nie do końca poznana etiologia. Obecny stan jej badań wskazuje zarówno na przyczyny natury psychicznej, jak i dysfunkcjonalność mózgu (nieprawidłowe przekazywanie sygnałów między synapsami lub też problemy w obrębie ośrodka mowy).

Jąkanie może być także „problemem emocjonalnym” – powoduje logofobię (unikanie mówienia), poczucie niższej wartości, lęk, wycofanie społeczne.

W działalności Klubu J spotkaliśmy się np. z ludźmi, którzy mając 25 lat, nie załatwili nigdy żadnej własnej sprawy w urzędzie, wysyłając swoich rodziców nawet z wnioskiem o wydanie dowodu osobistego, lub z ludźmi, którzy mając 22 lata, nigdy nie telefonowali, bojąc się chwili rozpoczęcia rozmowy. Lęk przed jąkaniem powoduje niekiedy odkładanie wielu spraw na później: najpierw jest to ważny telefon (np. w sprawie pracy) odkładany o dzień lub dwa, potem podejście do ważnego egzaminu, odkładane o tydzień lub miesiąc, a w końcu pełnia życia odłożona na półkę z napisem „nie mam na to szans”.

Wskazane obszary wpływają na siebie – zwiększone jąkanie może powodować nasilone problemy natury psychologicznej, natomiast coraz większa logofobia na pewno zintensyfikuje jąkanie. Zarówno intensywne jąkanie, jak i logofobia skutecznie demotywują i zniechęcają do postawy proaktywnej.

Gdzie jest wyjście?

W pracy Klubu J obserwowaliśmy niejednokrotnie, iż ktoś, kto nie ma obciążenia psychologicznego, jest idealnym pacjentem dla logopedy – ma silną motywację, podejmuje pracę nad sobą, korzystając z dostępnych metod, i po prostu poprawia swoją mowę. Z drugiej strony ktoś, kogo problemy w funkcjonowaniu społecznym są już bardzo głębokie, ma trudności z uzyskaniem pozytywnych skutków nawet intensywnej terapii logopedycznej, gdyż silna logofobia, niewiara w siebie, lęk oraz – paradoksalnie – zbyt wysoka motywacja wpływają niszcząco na jakość mówienia, tworząc negatywne sprzężenie zwrotne.

Stopniowe niwelowanie problemów psychologicznych poprawia jakość mówienia. Jednocześnie sukcesy w ćwiczeniach logopedycznych zmniejszają problemy z funkcjonowaniem w społeczeństwie. Zwiększa to motywację.

Doświadczenie Klubu J wskazuje, że skuteczne wychodzenie z syndromu jąkania musi zawierać w sobie każdy z elementów tego schematu. Ponieważ każde jąkanie, jak i sposób jego przeżywania tworzą niepowtarzalną strukturę, różna też musi być intensywność i zakres pracy logopedycznej czy psychologicznej. Uważamy np., że osoby jąkające się, które mimo intensywnych ćwiczeń nie miały prawie żadnych pozytywnych efektów (a spotkaliśmy się z takimi przypadkami), powinny zacząć od pracy ze swoim światem emocji.

Najbardziej pozytywnym aspektem funkcjonowania Klubów J jest zredukowanie lęku przed mówieniem i problemów natury psychologicznej. Jąkający się spotyka innych ludzi z takim samym problem – i widzi, że nie jest to wbrew temu, co mu się wydawało, najgorsze nieszczęście świata. Czasami przestaje aż tak bardzo zwracać uwagę na swoje jąkanie i przez sam ten fakt zmniejsza poziom napięcia, co skutkuje poprawą jakości mowy. Nie mniej ważna zdaje się być też wymiana doświadczeń, a niekiedy po prostu życie towarzyskie.

Skorelowanie takich działań z odpowiednią dawką ćwiczeń logopedycznych jest jak najbardziej wskazane, ale przesada z ich intensywnością wcale nie jest aż tak korzystna. Zbytni nacisk na „motywowanie” bywalców spotkań Klubów J także działa raczej deprymująco.

Działalność Klubów J wpisuje się zatem w nurt szkół terapeutycznych opartych na zasadzie modyfikacji jąkania (np. Van Ripera). Uczy spokojnej akceptacji swojego jąkania. Z pozoru to bardzo niewiele, ale tak naprawdę bywa to milowy krok w drodze do wyjścia z syndromu jąkania.

Klub J może umożliwić coś z pozoru bardzo drobnego, ale w istocie nieskończenie cennego: pozwala swoim członkom i uczestnikom spotkań wejść do czegoś na kształt logopedycznego przedpokoju, w którym mogą już wedle własnych potrzeb wybrać drzwi, które chcą otworzyć – od tych prowadzących do pogodnej akceptacji własnego jąkania, do tych, za którymi zdecydują się na intensywną, ofiarną i co więcej – skuteczną pracę nad swoją wadą wymowy.

Co pomaga – doświadczenia toruńskiego klubu

Przeprowadzona w marcu 2012 r. w toruńskim Klubie J ankieta pokazała, które metody i szkoły terapeutyczne są najbardziej znane. Najwięcej osób wymieniło metodę

Van Ripera oraz Lilii Arutiunian. Nieco mniej osób wskazało na sylabizowanie (wybijanie rytmu na sylabach), mówienie z ręką, echokorektor mowy, metodę miękkiego startu zdania/wyrazu, „przejście” nad blokami, ćwiczenia sprawności mięśni fonacyjnych, przedłużanie samogłosek i zwolnione tempo mowy. Ankietę przeprowadziliśmy bez zapowiedzi, ad hoc, pozwalając na wpisywanie dowolnych odpowiedzi. Świadczy ona o dość dobrej znajomości metod pracy logopedycznej.

Rozmowy między uczestnikami spotkań pokazują jednak, że nie ma metod uniwersalnych, dobrych dla wszystkich. Echokorektor mowy dla jednego jąkającego się jest świetną, skuteczną metodą pracy, a inni twierdzą, że im wręcz szkodzi. Szkoła terapeutyczna kształtowania płynności mowy (znana w Polsce pod nazwą szkoły Lilii Arutiunian) była wielokrotnie dyskutowana podczas klubowych spotkań. Większość osób skłaniała się do zdania, że to znakomita (choć niezwykle wymagająca) metoda terapeutyczna, z jednym wszak zastrzeżeniem. Spotkaliśmy się kilkakrotnie z przypadkami osób, które jej nie podołały, co obniżyło ich poczucie wartości.

Jednym z ciekawszych sposobów na poprawienie swojej mowy były kontakty naszych członków z mediami. Podczas Ogólnopolskiego Zjazdu Osób Jąkających się w Toruniu w 2010 r. wypowiedzi do lokalnych stacji telewizyjnych i mediów udzielały osoby, którym niegdyś nie śniło się nawet, że będą miały odwagę mówić do kamery. Osoby te relacjonowały później, iż było to dla nich przeżycie niezwykle uwalniające. Przypuszczamy, że spełniło ono funkcję czynnika desensytyzującego.

Brak chętnych na spotkania Klubów J świadczy zarówno o zbyt małej promocji medialnej naszego środowiska, jak i niedostatecznej informacji na nasz temat wśród jąkających się oraz specjalistów: logopedów, psychologów i nauczycieli, którzy jako pierwsi mają kontakt z osobami z zaburzeniami mowy.

Innym niezwykle ciekawym elementem terapii, możliwym do zastosowania jedynie w grupie, były organizowane psychodramy czy odgrywanie scenek sytuacyjnych. Taki typ pracy nie był wbrew pozorom prosty i łatwy – pozwalał jednak na unikatową możliwość obserwowania siebie i swoich reakcji w trakcie inscenizowanego kontaktu z drugim człowiekiem.

Większość uczestników spotkań z korzyścią stosowała mówienie „z ręką”. Była to albo główna metoda terapeutyczna, albo coś, co pomagało im w trudnych chwilach. Dużym zainteresowaniem cieszyły się metody miękkiego startu mowy – wiemy, że bywały stosowane przez uczestników naszych spotkań poza zajęciami, z satysfakcjonującym skutkiem. Spore zainteresowanie budziły metody radzenia sobie z blokami, zaczerpnięte z metody Van Ripera (choć były i osoby, którym – jak twierdziły – ćwiczenia te szkodziły). Dobrym ćwiczeniem by...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Forum Logopedy"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy