Dołącz do czytelników
Brak wyników

METODY TERAPII LOGOPEDYCZNEJ

21 marca 2022

NR 48 (Marzec 2022)

Gry i zabawy wykorzystywane w terapii dyslalii (przegląd subiektywny)

0 435

Prezentuję przegląd pomocy logopedycznych wykorzystywanych w terapii dyslalii. Wybrałam je zgodnie z moimi upodobaniami: są to moje ulubione gry i zabawy oraz pomoce, które nie tylko oferują bogactwo merytoryczne, ale też zapewniają zaanga- żowanie i aktywność dziecka.

Studiując logopedię, zachwycałam się inwencją twórczą prowadzących zajęcia. Jako osoba bez tzw. zdolności manualnych z przerażeniem myślałam o tym, jak poradzę sobie z przygotowaniem pomocy logopedycznych – choć to nieodległy czas (chcę w to mocno wierzyć!), większość trzeba było wykonać samemu. Dziś sytuacja dostępu do pomocnych zestawów w pracy logopedy wygląda zgoła inaczej – bogactwo potrafi przyprawić o zawrót głowy (sama dostarczyłam na rynek 33 gry edukacyjne). Mówić można raczej o ogromnych możliwościach wyboru niż deficycie. Swoistość pracy z dziećmi polega m.in. na tym, że obok merytorycznego przygotowania trzeba dobrze dobrać „opakowanie” materiału. Dzieci są wymagające i trzeba brać to pod uwagę, by móc osiągać postępy w terapii. 
„Bawiąc, uczyć” – to główne hasło pracy w moim gabinecie. Stawiam się często w miejscu dziecka i myślę sobie, że chciałabym wejść na zajęcia z nadzieją na dobrą zabawę. Zyski takiego podejścia są nie do przecenienia. Zadowolone, zainteresowane, chętne do działania dziecko będzie robiło postępy, a jednocześnie nabierze przekonania, że nauka może być przyjemna, wesoła, relaksująca.
Wychodzę z założenia, że wszystko przy odrobinie fantazji może stać się doskonałą pomocą dydaktyczną. W tym subiektywnym przeglądzie gier i pomocy logopedycznych pominę pełną gamę doskonałych programów komputerowych z prostej przyczyny – sama ich nie wykorzystuję.

Typy pomocy logopedycznych

Pomoce klasyczne
Klasyką logopedii można określić wszelkiego rodzaju pomoce obrazkowe. Dają one możliwość ukierunkowania pracy zgodnie z potrzebą wynikającą z wady wymowy. Tak więc zbiór obejmuje słownictwo niezbędne do utrwalania głosek w nagłosie, śródgłosie i wygłosie. Bardzo to wygodna forma, szczególnie na wczesnym etapie pracy z dzieckiem nieznającym pisma.
Zestawów tego typu jest na rynku bardzo dużo; do tego można je tworzyć na bazie różnych programów komputerowych. Materiały to jedno, drugie to umiejętne ich zestawienie, by stały się ciekawą grą lub zabawą. Często podczas zajęć bawimy się w tworzenie własnych gier na bazie wyciętych obrazków z materiałem głoskowym przeznaczonym do terapii określonych głosek (pomysł zaczerpnięty od prof. E. Gruszczyk-Kolczyńskiej). Duży arkusz papieru pakowego służy jako plansza, potem już tylko fantazja może być ograniczeniem. Naprzemienny dobór obrazków ([sz – s], [ż – z], [cz – c], [cz – dż] itd.) zmusza do uważności słuchowej, trenuje słuch fonemowy, sprzyja powtarzaniu słów i ich utrwalaniu. Jeśli chcemy wykorzystać materiał nie tylko jeden raz, plansza może być używana w różnych wariantach – kolejny zestaw wyrazów z określoną głoską można nakładać na przyklejony już obrazek na planszy w różny sposób:

POLECAMY

  • za pomocą słomki (dodatkowo praca nad oddechem),
  • zapakowany w małe koperty otwierane jeszcze nie tak wprawnymi rączkami (mała motoryka),
  • dostarczony przy użyciu samochodziku lub wagonika (zaangażowanie wyobraźni).

Właściwie nie ma tu ograniczeń – cokolwiek przyjdzie nam (dziecku i mnie) do głowy, może zostać zrealizowane. Co uzyskujemy oprócz wielokrotnego powtórzenia słów? Obserwuję to z niezmiennym zachwytem – zaangażowanie dziecka. Wypowiadane na koniec zajęć – „Już?” – staje się największą nagrodą.
Bazę obrazków warto wykorzystywać na inne jeszcze sposoby – oto moje propozycje:

  1. Zabawa w zgadywanki – przy znanym już materiale obrazkowym rozwinąć można ogólniejszy ogląd rzeczywistości oraz umiejętność kategoryzowania. Dobrym pomysłem wydaje się zamiana ról – dziecko nie jest tylko „zgadywaczem”, ale staje się aktywnie przetwarzającym informacje podmiotem, który zaczyna uczyć się zadawania pytań i kategoryzowania przedmiotów.
  2. Zabawa w układanie śmiesznych historyjek z wykorzystaniem zebranego materiału, by następnie odtworzyć następstwo obrazków w różnych wariantach:
  • łatwiejszym – odtworzenie z pamięci zakrytych obrazków,
  • trudniejszym – różne zawirowania obrazków: 
    –    zamiana miejsc,
    –    odtworzenie historyjek od końca, 
    –    po „huraganie”, który wymieszał wszystkie elementy, ułożenie ponowne,
    –    po zabraniu obrazków – odtworzenie całości bez wglądu w materiał. 

Jeśli już jestem przy ćwiczeniu pamięci, to chętnie wykorzystuję zestaw zrobiony samodzielnie w postaci kart z naklejonymi w określonych miejscach na planszy obrazkami – po krótkim przyjrzeniu się i nazwaniu zakrywam planszę i proszę o ustawienie z pamięci drugiego zestawu tych samych obrazków (spostrzegawczość, pamięć, kojarzenie).
Drugą grupą tej klasycznej odsłony pomocy są historyjki obrazkowe, dzięki którym można utrwalać i automatyzować wywołane już głoski. Obok tego zasadniczego celu trenujemy myślenie przyczynowo-skutkowe. Przy tej okazji znów można wprowadzić „utrudnienia” – np. bardzo lubianą zabawę w „prawda – fałsz” czy własne rozwinięcie dalszego ciągu opowieści.
Do tej klasycznej grupy zaliczyłabym jeszcze układanki zdaniowe – oczywiście, te mogą już być przeznaczone dla starszych dzieci, które czytają. I w tym przypadku dodaję własne propozycje, np. proszę o podzielenie wyrazów ze względu na przynależność do części mowy lub o ułożenie ich alfabetycznie czy też  dobranie do rzeczowników własnych przymiotników; zmianę formy czasowników; dodanie do przymiotników rzeczowników z określoną głoską. Dodatkowo uzyskujemy tu cel edukacyjny na poziomie nauczania wczesnoszkolnego.
Bardzo ciekawą propozycją jest zabawa rymami – ilustracje przedmiotów należy zestawić ze sobą tak, by ich nazwy się rymowały. Znów uzyskujemy powtarzanie słów, a do tego następuje praca nad słuchem fonemowym.
Zabawa w liczenie słów w zdaniu wcale nie jest łatwa dla małych dzieci. Chętnie korzystam z tego, wykorzystując liczmany, lub rysuję kreski na oznaczenie osobnych słów (po kilku ćwiczeniach następuje zamiana – tym razem dziecko rysuje znaczki). Tworzę tu zdania, które zawierają potrzebny na tym etapie terapii materiał głoskowy. Znów chętnie zamieniam role –
tym razem dziecko tworzy zdanie, a ja liczę wyrazy. Początkowo dzieci mają kłopot z tworzeniem zdań – zwyczajnie brakuje im pomysłów. Jednak po początkowym wsparciu z mojej strony zaczynają się dobrze bawić i odkrywają swoją sprawczość i kreatywność. Ten typ pracy, oprócz korzyści w danym momencie (konkretna głoska), daje szansę na poprawienie myślenia kreatywnego oraz fluencję słowną.
Ciekawym zadaniem jest wyszukiwanie z chaosu wielu elementów narysowanych na planszach ukrytych obrazków – początkowo dzieci przytłacza ogrom materiału, ale po kilku próbach przestaje to być problemem (uruchomienie pracy mięśni gałek ocznych). 

Manualne pomoce dydaktyczne

Świadomie używam tu przymiotnika „dydaktyczne”, a nie „logopedyczne”, ponieważ najczęściej nie są one stricte połączone z grupami głosek wywoływanych lub utrwalanych w procesie terapii dyslalii.
W grupie pomocy manualnych na dobrą sprawę możemy umieścić wszystkie gry i zabawy, jednak zwracam tu uwagę na te, które wymagają aktywnej pracy rąk dziecka (w odróżnieniu od oglądania wyłożonych przez terapeutę rysunków).
Bardzo chętnie wykorzystuję je z różnych względów:

  • rozwijają ciekawość,
  • zaspokajają naturalną potrzebę poznawania nowych rzeczy,
  • pozwalają przemycić przy okazji ćwiczenia artykulacyjne czy tak nielubiane powtarzanie danej sylaby, głoski lub logotomu wyrazu.

Bogactwo wyboru można określić mianem wręcz nieskończonego – śmiało sięgam po układanie zwykłej piramidy, puzzli, klocków itp. (widzenie przestrzenne).
Obok pracy czysto logopedycznej budujemy, wzmacniamy, doskonalimy małą motorykę, spostrzegawczość, dokładność ułożenia itp.
Wszystko to staje się zaledwie pretekstem do powtarzania wybranego dla danego etapu terapii głoski czy wyrazów. Każdy ruch musi być nagrodzony powiedzeniem ustalonego wyrazu czy sylaby. To według mnie odgrywa ważną rolę – mówienie pojawia się przy pełnym zaangażowaniu w inną czynność – wszak tak mówimy na co dzień, robiąc inne rzeczy; to automatyzacja w czystej postaci. Pamiętać jednak trzeba, że aby można było to wykonać, trzeba być już z dzieckiem na etapie poprawności artykulacyjnej, by utrwalać poprawną formę, a nie umacniać błędną.
Wśród takich pomocy szczególne miejsce zajmują zestawy klocków (kulek), które muszą zostać ułożone tak, by powstał wzór kolorów dzięki poprawnemu wykonaniu różnorodnych zadań. Mam tu na myśli ulubione przeze mnie i dzieci zestawy PUS i LOGICO. Zalet tych pomocy jest kilka:

  • mogą być przeznaczone dla dzieci w różnym wieku (książeczki przeznaczone są dla dzieci od 3. r.ż. i dla uczniów),
  • odznaczają się różnorodnością zadań,
  • proponowane zadania mają różny zakres trudności,
  • za każdym razem trzeba użyć obu rąk przy układaniu klocków,
  • od razu można sprawdzić poprawność wykonania.

Praca z tymi zestawami na pierwszy rzut oka może mieć niewiele wspólnego z pracą z dyslalią. To jednak tylko pozór – przy odpowiednim ułożeniu zasad pracy każdy wykonany ruch musi zostać opatrzony przez dziecko realizacją sylaby (logotomu) wyrazu potrzebnego na danym etapie terapii. 
Okazuje się to wygodne w utrwalaniu zestawu głosek lub sylab oraz wyrazów, które trudno jest pokazać za pomocą obrazków – zwiększyć w ten sposób można zasób dobrze wykonywanego materiału głoskowego, a także poszerzyć zasób słów.

Pomoce wspomagające spostrzegawczość

Pracując z dziećmi już tak długo, wypracowałam system oceny zmęczenia i szybkiego reagowania na to zmianą ćwiczeń i pomocy dydaktycznych. Rzeczywiście, do konkretnych zajęć...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Forum Logopedy"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy