Dołącz do czytelników
Brak wyników

Z praktyki logopedy

18 listopada 2019

NR 34 (Listopad 2019)

Teatrzyk amatorski w Domu Seniora, czyli gerontologopedia za kurtyną

0 26

Starzenie się ludzkiego mózgu powoduje szereg zmian natury językowej, wyrażanych zarówno w warstwie fonologicznej, jak i w ilości i jakości stosowanego słownictwa, składni, frazeologii. Gerontologopedia jako subdyscyplina logopedii wyjaśnia procesy komunikowania się osób w starszym wieku oraz określa diagnostykę oraz metodykę pracy z pacjentem.

Potrzeby komunikacyjne człowieka u schyłku życia przez wiele lat nie były przedmiotem zainteresowań terapeutycznych czy badawczych. Gdy zaczynałam pracę z seniorami dwadzieścia lat temu, dla wielu osób z otoczenia, w tym dla samych seniorów, trudności językowe były raczej mniej ważne w porównaniu z innymi dolegliwościami wieku starczego. Szczęśliwie tematyka ta w ostatnim czasie doczekała się wielu opracowań naukowych i jest bez wątpienia postrzegana jako przedmiot wielodyscyplinarny.
Komunikacja osoby w podeszłym wieku to również świadectwo przebytych chorób, życiowych doświadczeń, ogólnej kondycji fizycznej i psychicznej danej jednostki. Działając kompleksowo, gerontologopedia otworzyła możliwości pracy wieloaspektowej, której efektem jest dobra komunikacja człowieka mimo zachodzących w jego organizmie zmian wynikających ze starzenia się.

Jak starzeje się mowa?

Starzenie to proces biologiczny, który powoduje zmiany w różnych narządach i tkankach ciała. 
Za zdolność do komunikacji odpowiada szereg układów, którymi zawiaduje ośrodkowy układ nerwowy. W jego obrębie w trakcie procesów starzenia najczęściej dochodzi do zaników neuronów, zaburzenia łączności między nimi i zmniejszenia szybkości przewodzenia bodźców. Skutkuje to zaburzeniami pamięci, zwłaszcza krótkotrwałej, a w jej konsekwencji – niepłynnością wypowiedzi, szukaniem brakującego słowa, upraszczaniem komunikatów. Gdy na naturalny proces starzenia dodatkowo nakładają się choroby o charakterze neurodegeneracyjnym (otępienie, choroba Alzheimera, Parkinsonizm), zarówno tworzenie zrozumiałych fonetycznie i semantycznie komunikatów, jak i ich odbiór stają się jeszcze trudniejsze. Obwodowy układ nerwowy, odpowiadający wykonawczo za sygnały płynące z mózgu, pozostaje we współpracy z układem mięśniowym i zmysłowym, produkując dźwięki mowy. Tu również zachodzą procesy starzenia, polegające na wiotczeniu bądź sztywnieniu włókien mięśniowych, co – osłabiając siłę mięśni artykulacyjnych, oddechowych czy fonacyjnych – powoduje kłopoty z produkcją mowy, która staje się trudna w odbiorze, niezrozumiała.
Najczęstszymi dolegliwościami seniorów, jeśli chodzi o funkcjonowanie aparatu mowy, są:

  • chrypka (okresowa lub stała), związane z nią uczucie zawadzania w gardle,
  • męczliwość głosu (przy dłuższych wypowiedziach, opowiadaniu bądź głośnym czytaniu pojawia się kaszel, odchrząkiwanie, drżenie głosu, głos cichnie),
  • zawężenie skali głosu (trudności ze śpiewaniem, intonacją) – u pań: obniżenie, a u panów: podwyższenie głosu,
  • zmniejszenie dźwięczności głosu (głos zachrypnięty, matowy),
  • obniżenie natężenia głosu (głos cichy, bezbarwny, tworzony z wysiłkiem),
  • trudności oddechowe – zmniejszenie pojemności płuc, współwystępujące choroby np. astma, oddech płytki, częsty, brak prawidłowego ciśnienia do wytworzenia prawidłowo brzmiącego głosu,
  • dysfagia – zaburzenia połykania – o różnym podłożu.

Takie zaburzenia powodują niechęć do podejmowania dłuższych wyzwań komunikacyjnych. Często senior, nie chcąc być niezrozumianym, unika towarzystwa, boi się sytuacji, gdy nie może się wypowiedzieć tak rzeczowo, dźwięcznie i ciekawie jak kiedyś. Sytuację potęgują problemy ze słuchem, a wtedy nie tylko trudno się wypowiedzieć, ale także usłyszeć komunikaty nadawane przez innych. I choć starzenie się narządu słuchu jest procesem fizjologicznym, to rozwija się z różną dynamiką i może spowodować ogromne kłopoty w komunikacji z otoczeniem. Wielokrotne głośne powtarzanie komunikatów zniechęca i nadawcę, i odbiorcę.
Warto pamiętać o psychospołecznych aspektach starzenia się, związanych z utratą dotychczas pełnionych funkcji przy przejściu na emeryturę, o poczuciu pustki, nadmiarze czasu, samotności, poczuciu braku atrakcyjności fizycznej, co powoduje odsuwanie się ludzi starszych od interakcji społecznych. Bo jak może się czuć osoba, która swoje zawodowe zadania wypełniła, ma problemy ze słuchem, mówi niewyraźnie – cicho i bezdźwięcznie, pokasłuje, krztusi się podczas jedzenia, zapomina, co chce powiedzieć?
W tej sytuacji każde działanie oferujące aktywny sposób spędzania czasu podnosi samoocenę i wpływa na lepsze samopoczucie seniora. Od dwudziestu lat oferuję mieszkańcom Domu Seniora Caritas w Gdańsku zajęcia logopedyczne – szeroko rozumiane. Mają one powstrzymać opisane powyżej skutki starzenia się człowieka, człowieka jako nierozerwalnej całości – fizycznej i psychicznej.
W mojej pracy z seniorami podjęłam działania zarówno rehabilitacyjne, jak i profilaktyczne. Te pierwsze wynikały z deficytów komunikacyjnych wskutek chorób neurologicznych, walka toczyła się o powrót komunikacji lub utrzymanie obecnego stanu funkcjonowania, gdy choroba miała charakter postępujący. W tych przypadkach motywacja moich pacjentów była ogromna. Nawet w przypadkach niewielkich postępów seniorzy chętnie wykonywali ćwiczenia ze mną, a nawet samodzielnie.
Motywacja w przypadku zajęć profilaktycznych okazała się prawdziwym wyzwaniem. Bo po co robić coś, co na pierwszy rzut oka czy ucha wydaje się dobre, może względnie dobre, a na pewno jeszcze nie najgorsze? Brak świadomości postępujących procesów starzeniowych w zakresie funkcjonowania językowego powodował, że seniorzy niechętnie podejmowali współpracę z logopedą. Proponując ćwiczenia, często słyszałam: „Nie ma sensu ćwiczyć, skoro jako tako się wysławiam” lub „Inni pomyślą, że już ze mną to zupełnie źle, skoro logopeda do mnie przychodzi” itd. Tymczasem w moim Domu Seniora z tygodnia na tydzień słyszałam zmiany w głosach, pokasływania na korytarzach, krztuszenie na jadalni… i ciągłe wymówki. Początkowo podjęłam próbę terapii poprzez śpiew, organizując spotkania przy akompaniamencie gitary, odkurzając wszelkie zapomniane szlagiery. Była to jednak atrakcyjna forma zajęć tylko dla osób lubiących śpiewać i takich, których warunki głosowe pozwalały na względnie dźwięczne i melodyjne wykonanie utworów. Wiedziałam, że muszę poszukać czegoś więcej. Formą, która doskonale wypełniła moje założenia logopedycznej pracy z seniorem, okazał się teatr. Po latach mogę dodać, że nasza praca teatralna ma wymiar nie tylko profilaktyczny, ale również komunikacyjny, rozumiany szeroko jako głos jednostki w społeczeństwie, jej rozwój w relacjach międzyludzkich i zgodzie z samym sobą, co u schyłku życia jest niezmiernie istotne.

Dlaczego teatr?

„Teatroterapia jako «teatr dla życia» to wykorzystanie teatralnych metod pracy oraz możliwości tkwiących w produkcie teatralnym (spektaklu) dla osiągnięcia założonych celów w dziedzinach nieartystycznych, a społecznie istotnych. Drugoplanowość zadań artystycznych nie wyklucza uzyskania poziomu wysokiej sztuki, ale nie stanowi celu głównego”1.
Teatroterapia w swym założeniu jest realizowana poprzez spontaniczne przedstawienie teatralne, które oddziałuje na wielu płaszczyznach zarówno na aktorów, jak i widzów. Istotny w pracy z seniorem wydaje się fakt, że aktorstwo sprzyja odreagowaniu tłumionych uczuć, przez co w pewnym stopniu umożliwia stanie się osobą, którą ponownie chciałoby się być. Osoba starsza, która zakończyła już swoją zawodową rolę społeczną, może więc stać się kimś innym niż emerytem – zależnie od odgrywanej postaci. Kreując różnorodne postacie, przemierza przestrzeń czasową, kulturową, ma szansę na nowo wejść na scenę życia. Dodatkowo, biorąc pod uwagę aspekty terapeutyczne oddziaływania przez sztukę, receptywny i kreatywny, zaangażowanie w teatr daje możliwość rozwoju osobistego człowieka u schyłku życia. Aspekt receptywny, zgodnie z którym teatr porusza w człowieku nieuświadomione treści psychiczne, powoduje, że senior może uzyskiwać i poszerzać wgląd we własne uczucia. Aspekt kreatywny umożliwia rozbudzanie i wspieranie twórczych możliwości człowieka w podeszłym wieku i pobudzanie go do aktywnego tworzenia. „Lęk, smutek i niemoc ustępują odradzającej się radości z siebie samego”2. Z jednej więc strony teatroterapia umożliwia seniorom poprawienie wewnętrznej samooceny, a także dotarcie do treści nieświadomych, swego rodzaju rozliczenie z życiem, rozeznanie we własnych emocjach. Z drugiej strony kreacja aktorska silnie stymuluje zdrowe zasoby psychiki człowieka, dzięki czemu zyskuje on pewną świadomość swojej choroby, starzenia się i potrzebę akceptacji tego stanu.
Teatr może być również sposobem społecznego włączania, odzyskiwania dla społeczeństwa osób w wieku senioralnym. Dla widzów amatorski teatr seniorów może być bowiem niezwykle kształcący. Scena może być miejscem promocji talentów, które zgubiły się w korytarzach życia. Scenariusz – świadectwem mądrości pokolenia, które przeżyło niejedną trudną sytuację. Dzięki uniwersalizmowi języka teatru może on stać się szansą na to, by głos seniorów został usłyszany. Może stanowić początek społecznej tolerancji, a w efekcie – włączania ludzi starszych do społeczeństwa, otwarcia na starszego człowieka, jego potrzeby i rozwój. Z ich usianych zmarszczkami twarzy możemy odczytać wiele emocji, a doświadczenie ukryte w ich autentycznej kreacji aktorskiej może wiele nauczyć. W tych okolicznościach komunikacja międzypokoleniowa ma szansę się rozwinąć.
Z logopedycznego punktu widzenia do pracy nad utrzymaniem sprawności artykulacyjnej i głosowej seniorów największe znaczenie w teatroterapii ma technika mówienia niezbędna do wystawienia przedstawienia teatralnego. Aby głos, który miał za sobą wiele lat mówienia w różnych warunkach, obciążony chorobami czy nałogami, mógł zaistnieć scenicznie, potrzeba wielu ćwiczeń na różnych płaszczyznach. Oddziałują one pozytywnie na budowanie warsztatu aktorskiego seniora, a jednocześnie wpływają na jego sprawność komunikacyjną i językową.

Geronto – teatr od kulis

Organizując grupę teatralną, zaczęłam od namówienia dwóch najbardziej aktywnych seniorek do udziału w konkursie recytatorskim w sąsiednim domu opieki. Podczas przygotowań indywidualnych okazało się, że obie lubiące się panie chcą wspólnie wykonywać ćwiczenia, a proponowane teksty – czytać z podziałem na role. Tak narodził się nasz teatr. Stopniowo dołączali inni, zwerbowani przez zachwycone nowym wyzwaniem aktorki. Liczebność grupy zmieniała się z biegiem lat, ale trzon zawsze był ten sam. Pięcioro aktorów – seniorów regularnie stawiało się na nasze cotygodniowe spotkanie z teatrem. Tak jest do dziś. Każda z tych osób to niesamowita osobowość, a co najciekawsze – nikt z nich nigdy nie zajmował się teatrem.
Pani Ela – 94 lat, była sekretarka, posługuje się niezwykłą dykcją, zawsze przygotowuje się do zajęć, wielokrotnie czytając zadany tekst; zazwyczaj grupa obsadza ją w roli narratora, gdyż wprowadza wiele spokoju i porządku. Mówi, że zawsze chciała być aktorką, ale czas, kiedy mogła się kształcić, spędziła w niemieckiej fabryce samolotów.
Pani Marysia – 93 lata, była nauczycielka, szybko i konkretnie potrafi ocenić sytuację, często proponuje repertuar do wystawienia na scenie, sama pisze teksty lub, surfując nocami po Internecie, przerabia to, co tam znajdzie. Jej twardy i nieznoszący sprzeciwu ton głosu potrafi natychmiast zmobilizować grupę do pracy. 
Pod surową maską „belfra” kryje się jednak ciepły i wrażliwy człowiek.
Pani Jadzia – 75 lat, pracowała w kuchni; posiada delikatny, dźwięczny, choć obciążony astmą głos, pięknie śpiewa, wprowadza dużo ciepła i uśmiechu. Bardzo lubi przebierać się w różne kostiumy sceniczne, a swoją kreacją Krzysztofa Krawczyka zrobiła furorę na festiwalu seniorów.
Pan Rysiek – 80 lat, człowiek niesamowicie wrażliwy i inteligentny, trudno powiedzieć co robił, nie chce o tym mówić. Jest w naszej placówce, bo był bezdomny. Po dwukrotnym epizodzie udarowym ma nieznaczne problemy nominacyjne, ale czyta wyśmienicie. Czuje poezję jak mało kto, zawsze dotrze do sedna, a swoją interpretacją, brzmieniem głosu, wyczuwalną w nim prawdą doprowadza wielu słuchaczy do łez.
Pan Tadeusz – 80 lat, inżynier, stoczniowiec, harcmistrz, człowiek – społecznik. Trochę uparciuch, trochę krytyk, ale bardzo romantyczna dusza. Zrobił największy postęp w zakresie artykulacji i dykcji. Zanim zaczął uczęszczać na nasze spotkania, negował ich sens. Teraz żartuje, że nie wiedział, iż w tym wieku może jeszcze tak mówić.

Co robimy? Jak ćwiczymy?

Nasze spotkania merytorycznie wyglądają podobnie – zawsze na początek rozgrzewka, potem praca nad repertuarem. Rozgrzewka to przygotowanie głosu – naszego narzędzia pracy.

Artykulatory
Po pierwsze, niezbędne są ćwiczenia artykulatorów, języka, warg, podniebienia miękkiego, wykonywane z pewnymi ogranicz...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Forum Logopedy"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy