Dołącz do czytelników
Brak wyników

METODY TERAPII LOGOPEDYCZNEJ

25 listopada 2020

NR 40 (Listopad 2020)

Praca i rola koordynatora w terapii mutyzmu wybiórczego

60

W przepisach Prawa oświatowego nie określono, kto może zostać koordynatorem dziecka z mutyzmem wybiórczym, co utrudnia zapewnienie mu odpowiedniej pomocy w placówce. Kim powinien być koordynator? Jaką ma pełnić funkcję?

Kto może zostać koordynatorem?

Terapia mutyzmu wybiórczego polega często na połączeniu sił i zaangażowaniu wielu osób. Żeby przyniosła zamierzone efekty, musi zostać spełnionych wiele istotnych warunków. Najważniejszym z nich jest usunięcie wszelkich czynników podtrzymujących lęk przed mówieniem. Nie wolno również w żaden sposób naciskać na to, by osoba dotknięta mutyzmem wybiórczym odezwała się do nas, kiedy jeszcze nie jest na to gotowa. Kluczowe jest także umiejętne zastosowanie metod i technik pracy, które służą redukcji lęku. Na co dzień o właściwą pracę nad mutyzmem wybiórczym powinien zadbać rodzic, natomiast w placówce rolę tę przejmuje koordynator.

POLECAMY

Według Maggie Johnson oraz Alison Wintgens (2018) termin „koordynator” (ang. keyworker) oznacza osobę dorosłą, której wyznaczono zadanie regularnego wspierania dziecka oraz przeprowadzenia programu torującego swobodną mowę. Koordynator stara się zostać dla dziecka partnerem rozmowy, a następnie pomaga mu generalizować mowę na innych ludzi i inne miejsca. Stopniowo buduje jego pewność siebie, jeśli chodzi o reagowanie na wypowiedzi innych oraz prowadzenie rozmowy.

Wyznaczoną osobą może być zatem specjalista – terapeuta, logopeda, pedagog, psycholog lub wychowawca, nauczyciel współorganizujący proces kształcenia czy nauczyciel przedmiotu – jednym słowem każdy, kto nawiąże z dzieckiem pozytywną relację. Zajęcia z koordynatorem w placówce powinny odbywać się co najmniej 3 razy w tygodniu i trwać ok. 15–20 min. Dzięki takiej częstotliwości spotkań dziecko ma szansę systematycznie podejmować pracę nad lękiem i stawiać czoła kolejnym wyzwaniom.

Studium przypadku

Dziewczynka, którą skierowano 6 lat temu do mnie w ramach zajęć terapii pedagogicznej, przez cały poprzedni rok szkolny nie odezwała się ani słowem ani do dzieci, ani do wychowawcy. W związku z tym kadra zadecydowała, że nie nabyła ona gotowości szkolnej i powinna jeszcze raz powtórzyć zerówkę. W tym czasie w Polsce wiedza na temat mutyzmu wybiórczego raczkowała. Postanowiłam zatem zdać się na intuicję i skupić na nawiązaniu bliskiej relacji z dziewczynką. Udałam się wówczas na obserwację do jej klasy i zabrałam ze sobą wielką maskotkę Elmo. Opowiedziałam całej grupie, że Elmo również jest uczniem naszej szkoły i że mieszka w moim gabinecie, co wywołało zachwyt wszystkich dzieci. Powiedziałam im, że pluszak kiedyś bardzo bał się przychodzić do szkoły i rozmawiać z innymi, ale poznał tu wspaniałe dzieci i teraz uwielbia je odwiedzać oraz spędzać z nimi czas, więc chętnie się z nimi pobawi. Tym sposobem przyłączyłam się do wspólnych zabaw razem z dziećmi w kręgu. Elmo siedział na moich kolanach i wtórował dzieciom we wspólnym śpiewaniu, kołysząc się w rytm piosenki, którą akurat wraz ze swoją panią ćwiczyły dzieci. Siedzieliśmy „zupełnie przypadkowo” obok uczennicy z MW, która po chwili na wszelkie wygłupy maskotki zaczęła reagować śmiechem. Po wspólnym śpiewaniu klasa miała za zadanie namalować farbami jesienne drzewo. Elmo okazał się fantastycznym malarzem i pomocnikiem mojej podopiecznej, choć od czasu do czasu domalowywał też znienacka kolorowe liście innym uczniom.

Dziewczynka odezwała się do mnie przy naszym drugim spotkaniu. Kolejne kontakty sprawiły, że zaczęła rozmawiać swobodnie nie tylko ze mną, ale też z innymi dziećmi oraz wychowawczynią. Pierwsze zajęcia odbywały się pod pretekstem odwiedzenia Elmo w jego gabinecie. Zabierałam na nie nie tylko moją podopieczną, ale także wskazane przez nią dzieci. Po pewnym czasie, aby stopniować trudności i stwarzać jak najwięcej okazji do pracy nad lękiem, jedno dziecko na spotkanie wybierała moja podopieczna, a drugie wskazywałam ja. Organizowałam wówczas proste zabawy grupowe, które wymagały odezwania się jednym słowem, a potem – zdaniem. Układaliśmy razem klocki, graliśmy graliśmy w piłkę, licząc rzuty lub wymieniając kolory. Świetnie sprawdziły się również gra w loteryjki obrazkowe oraz wspólne układanie puzzli. Każda z tych aktywności była doskonałą okazją do komentowania tego, co się dzieje, bez wywierania presji na mowę. Dzieci wspaniale czuły się w swoim towarzystwie, więc co jakiś czas oddalałam się od nich, żeby mogły pobawić się we własnym gronie 
i ze sobą rozmawiać. Z czasem na zajęcia dołączyła do nas pani wychowawczyni, która łagodnie weszła we wspólną zabawę, dzięki czemu dziewczynka mogła przy niej swobodnie rozmawiać. Zaczęliśmy również pracować przy otwartych drzwiach do sali. Wiązało się to z tym, że zupełnie postronne osoby, chodząc po korytarzu, słyszały głos mojej uczennicy, a jej w ogóle to nie przeszkadzało.

Poza trudnościami z mową na terenie szkoły dziewczynka nie spożywała również posiłków i nie korzystała z toalety. W ramach naszych zajęć pracowałam więc także nad tymi aspektami. Do stołówki szkolnej wybrałyśmy się za pierwszym razem pod pretekstem tego, że przez cały intensywny dzień pracy w szkole nie miałam czasu pójść na obiad i jestem bardzo głodna. Zaproponowałam jej, że wejdziemy tam tylko na 5 min., żebym zdążyła zjeść zupę. Cały plan działania był, oczywiście, wcześniej przemyślany. Do stołówki weszłyśmy podczas lekcji, gdy nikogo więcej tam nie było, i usiadłyśmy przy stoliku najbardziej oddalonym od wejścia.

Panie kucharki również zostały przygotowane na nasze przybycie i zapoznane z głównymi zasadami postępowania z dzieckiem z mutyzmem wybiórczym. Starałam się zbytnio nie skupiać na samym jedzeniu, tylko wciągnęłam moją uczennicę w luźną pogawędkę. W międzyczasie wlałam jej trochę zupy i zaproponowałam, że jeśli ma ochotę, to może zjeść ze mną. Dziewczynka sięgnęła po łyżkę i zjadła swoją porcję. Kolejnym razem również udałyśmy się do stołówki, lecz zrobiłyśmy to odrobinę wcześniej, gdy kilka osób dojadało jeszcze swoje posiłki. 

Przy każdej okazji stopniowo pracowałam nad tym, by wprowadzać ją w coraz większe grono osób, które jednocześnie spożywały posiłki. Organizowałam wszystko tak, by moja podopieczna mogła spotykać się na stołówce z koleżankami i kolegami, z którymi stopniowo zaczynała rozmawiać w klasie. W efekcie tych działań dziewczynka z czasem została zapisana przez mamę na obiady i chodziła na nie z całą klasą podczas wyznaczonych przerw obiadowych. 

Nad korzystaniem z toalety pracowałyśmy podobnie. Każdy etap dzielony był na małe kroki, a zaczął się od wspólnego mycia rąk przed pójściem do stołówki.

Choć praca z opisywaną dziewczynką szła dobrze, w tamtym czasie nie mówiło się zbyt powszechnie o tym, że podczas „wślizgiwania się” mogę skorzystać z pomocy rodzica. Miałam to szczęście, że nawiązałam z dziewczynką bliską relację i dzięki temu szybko znalazłam się w jej strefie komfortu. Gdyby tak się nie stało, praca nad pokonaniem lęku przed mówieniem nie byłaby zapewne tak efektywna.

Wejście koordynatora w świat dziecka

Obecnie bardzo chętnie zapraszam jedno z rodziców na zajęcia. Jego obecność na sesji w początkowym etapie terapii jest nieoceniona. To właśnie rodzic powinien wprowadzić osobę, która potem obejmie rolę koordynatora. Rodzic jest osobą bezpieczną, przy której dziecko czuje się swobodnie, więc – stosując odpowiednie techniki, takie jak taktyka trójkąta czy metoda pięciu sekund – może bardzo szybko wywołać mowę dziecka przy koordynatorze. Bardzo istotne jest również to, by nie przedłużać obecności rodzica w placówce. Kiedy odegra on swoją rolę i sprawi, że dziecko zacznie rozmawiać z koordynatorem, powinien umiejętnie się wycofać.

Koordynator musi również rozumieć istotę mutyzmu wybiórczego i to, że wszelkie zachowania dziecka w sytuacji dla niego niekomfortowej wynikają z ogromnego lęku. Unikniemy wówczas myślenia, że dziecko jest nieśmiałe, że z tego wyrośnie, że jest uparte i że nami manipuluje. Musimy pamiętać, że dziecko z mutyzmem wybiórczym bardzo pragnie mówić, lecz jest paraliżowane przez irracjonalny lęk, a jego lekko uśmiechnięta mina w sytuacji trudnej nie jest wyrazem braku szacunku, lecz niekontrolowanym grymasem, w którym zastyga, gdy poziom lęku jest bardzo wysoki.

Uświadomienie i współpraca kadry pedagogicznej

Niezwykle istotne jest również, aby koordynator zapoznał resztę kadry w placówce z podstawowymi informacjami na temat mutyzmu wybiórczego. Ważne jest, aby działania wszystkich osób, które mają styczność z dzieckiem z mutyzmem wybiórczym, były spójne. Dzięki temu nie będzie musiało żyć w ciągłym napięciu. Nie powinno bać się również, że nauczyciel wyrwie je do odpowiedzi, kiedy nie będzie na to gotowe. Warto więc, aby kadra zapewniła dziecko, że nie będzie pytane, póki nie poczuje się komfortowo. Należy wystrzegać się również nieprzychylnych komentarzy pod adresem dziecka. Mówienie, że jest „wstydziuchem”, że „zapomniało języka” itp., jest zabronione! Wywołuje jedynie u dziecka ogromne napięcie i potęguje lęk. Powiadomienie całej kadry pedagogicznej i niepedagogicznej o problemie dziecka (przekazanie do przeczytania materiałów oraz dopilnowanie, by wszyscy zapoznali się z nimi) może być sporym wyzwaniem, lecz zdecydowanie bardzo ważnym.

Zbieranie informacji o podopiecznym

Niewątpliwie praca koordynatora wymaga dużego zaangażowania i, jeśli jest taka możliwość, nie powinna ograniczać się tylko do spotkań formalnych lub nieformalnych w trakcie zajęć. Koordynator musi zadbać o to, by zebrać jak najwięcej informacji o swoim podopiecznym. Powinien w tym celu spotkać się z rodzicem i przeanalizować z nim mapę mowy. Na podstawie tego dokumentu koordynator może ocenić, jakie są nawyki dziecka związane z mową, sprawdzić, na ile dla dziecka komfortowa jest rozmowa z poszczególnymi osobami oraz w jakich miejscach i okolicznościach sprawia mu ona największą trudność. Niezbędne jest również zbadanie, jak rodzice postępują wobec dziecka, po to, by usunąć możliwie wszystkie czynniki podtrzymujące mutyzm wybiórczy nie tylko w szkole, ale również w domu. W tym celu warto posłużyć się wykazem potencjalnych czynników podtrzymujących i alternatywnych strategii postępowania, zawartym w książce Mutyzm wybiórczy. Kompendium wiedzy (Johnson, Wintgens 2018, s. 172–178). Z reguły już samo usunięcie czynników podtrzymujących sprawia, że dziecko czuje się odprężone i bezpieczne, dużo łatwiej jest mu wtedy podejmować kolejne kroki w terapii i stawiać czoła lękowi.

Szczera rozmowa, a właściwie mowa koordynatora do dziecka na temat lęku przed mówieniem, sprawia że podopieczny bardzo się otwiera i chętniej mierzy się ze swoim problemem. Powinna być ona przeprowadzona z każdym dzieckiem, niezależnie od jego wieku.

Stały kontakt z rodzicami

Koordynator powinien również zadbać o to, by być w stałym kontakcie z rodzicem i na bieżąco omawiać sytuację dziecka. Podyktowane jest to tym, że wpływ na powodzenie terapii mogą mieć również wydarzenia, które zachodzą poza sesją. Zdarzyło się kiedyś, że mój uczeń z MW, który szybko zaczął robić duże postępy, pewnego dnia odmówił pójścia na zajęcia. Po rozmowie z mamą okazało się, że dzień wcześniej przez przypadek jedna z jego koleżanek z klasy usłyszała jego głos, gdy – nieświadomy jej obe...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Forum Logopedy"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy