Dołącz do czytelników
Brak wyników

Z praktyki logopedy

7 lipca 2022

NR 50 (Lipiec 2022)

Multikulturowość w zaciszu gabinetu logopedy szkolnego

0 81

Przed wieloma nauczycielami i specjalistami pracującymi w placówkach oświatowych stoi nowe wyzwanie: edukacja i wsparcie ucznia – cudzoziemca. Jakie działania warto podejmować, aby wspierać ich rozwój językowy?

Kim jest uczeń wielokulturowy i jakiego rodzaju dostosowań w pracy wymaga?

W dobie powszechnej globalizacji, a ostatnio w obliczu toczącej się wojny w Ukrainie, dochodzi do masowej migracji ludzi z wielu kręgów kulturowych do naszego kraju. Dwu- i wielojęzyczność staje się zjawiskiem powszechnym na ulicach i w wielu gałęziach naszego życia. Polska szkoła również konsekwentnie staje się coraz bardziej wielokulturowa i jest to proces z tendencją wzrostową. 

Warto na początku zdefiniować, kim jest „wielokulturowy uczeń”. Wśród dzieci wielokulturowych znajdują się przede wszystkim potomkowie migrantów i uchodźców, ale również dzieci osób powracających do Polski z emigracji. Wśród nich są osoby urodzone w Polsce, które spędziły jakiś czas, socjalizując się w polskiej rzeczywistości kulturowej (w tym niekiedy w polskiej szkole), po czym wyjechały za granicę i powróciły. Inną grupą są dzieci, które urodziły się za granicą, nabywając kompetencji kulturowych w tamtejszym środowisku, a także – jeśli osiągnęły odpowiedni wiek – uczęszczając do przedszkola i szkoły (Barzykowski, Durlik, Grzymała-Moszczyńska 2018, s. 177). Obie grupy prezentują różne problemy komunikacyjne, a zatem różne też będą potrzeby terapeutyczne i odmienny sposób postępowania wspierającego ich rozwój językowy.

POLECAMY

Wielokulturowość definiowana jest jako współistnienie na określonym terytorium różnych kultur. W rozumieniu logopedycznym należy rozszerzyć ją także o sferę językową, czyli wielojęzyczność i doświadczenie edukacyjne rozumiane jako sposoby dotychczasowej pracy z uczniem, atmosferę i zasady panujące w gabinecie logopedycznym. Praca wśród cudzoziemców i Polaków o doświadczeniach migracyjnych stawia przed logopedą pracującym w państwowej placówce oświatowej nowe wyzwania, nie tylko w zakresie diagnozy i terapii mowy, ale przede wszystkim w formie wsparcia komunikacji i emocji związanych z odnalezieniem się dziecka w zupełnie innym niż dotychczas kręgu kulturowym. Praca logopedy, który wspiera dziecko w funkcjonowaniu językowym i emocjonalnym, pozwala w konsekwencji na zminimalizowanie konfliktów, napięć i dysfunkcjonalnych zachowań ucznia w szkole.
 


Wielokulturowość – korzyści i zagrożenia dla procesu terapeutycznego

Współistnienie wielu kultur i języków może być bogactwem. Świat staje się pełen barw i rozmaitych słów, stanowi dla młodego człowieka potencjał umożliwiający mu funkcjonowanie na pograniczach kulturowych będących normą współczesnego świata. Jednak dla uczestników komunikacji w kontekście codziennego funkcjonowania językowego taka sytuacja może generować wiele problemów, zwłaszcza gdy trudności w mówieniu wynikają z zaburzeń rozwojowych, anatomicznych. Takie dziecko ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi wymaga wsparcia logopedy. Dla obu stron – logopedy i ucznia – sytuacja może być trudna z powodu wielu niezależnych od nich czynników.

Po pierwsze, trudno zaplanować czas i efekt oddziaływań terapeutycznych. Dzieci z innych krajów trafiają do polskich szkół w różnych momentach roku szkolnego i równie niespodziewanie znikają, co warunkuje ich sytuacja migracyjna. Logopeda musi pogodzić się z faktem, że w wielu wypadkach nie będzie w stanie zorganizować takim dzieciom pełnej ścieżki terapeutycznej. Należy wobec tego skupić się na problemie komunikacyjnym, który najbardziej zakłóca dziecku funkcjonowanie w nowym miejscu. Czasem zamiast pracować nad poprawną artykulacją poszczególnych głosek logopeda powinien być szeroko pojętym edukatorem, kulturowym przewodnikiem, pomagającym opanować podstawowe zwroty w języku polskim, tłumaczącym polskie zwyczaje i normy postępowania, opowiadającym o ciekawostkach dotyczących polskiej przyrody czy historii. Może także zachęcać dzieci do opowiadania o historii i kulturze ich rodzimego kraju. Za wielki sukces można uznać, jeśli takie dziecko po miesiącu uczęszczania na zajęcia logopedyczne będzie choć trochę lepiej mówiło po polsku i będzie znało lepiej kraj, w którym przyszło mu żyć. Pozytywne doświadczenie może korzystnie wpłynąć na jego postawę w szkole, co ostatecznie może przynieść lepsze efekty w nauce i codziennym życiu.

Wyzwania w pracy z dziećmi cudzoziemskimi 

Ogromnym wyzwaniem dla logopedy w przypadku dzieci cudzoziemskich z zaburzeniami mowy jest brak dedykowanych im narzędzi, zarówno diagnostycznych, jak i terapeutycznych. Z powodu różnic w systemach fonetycznych typowe testy do diagnozy mowy się nie nadają. Z wyborem metod i narzędzi również specjalista musi poradzić sobie sam, eksperymentując, wybierając z inwentarza materiałów dostępnych w gabinecie, co z posiadanych pomocy można zaimplementować dla danego dziecka, a co należy wykonać zupełnie od nowa.

Spore utrudnienie może stanowić w pracy logopedy wcześniejsze doświadczenie terapeutyczne dziecka. W różnych krajach relacja uczeń – terapeuta jest różna, odmienna bywa także kwestia dyscypliny panującej w placówkach . Wielokrotnie zdarza się, że dzieci (zwłaszcza z Ukrainy i Białorusi) mają trudność z wypowiadaniem swoich myśli, bo przyzwyczajone są do ogromnego podporządkowania się nakazom logopedy w swoim kraju, niskiej akceptacji dla ich pomysłów, zamknięcia na kreatywne myślenie. Są przyzwyczajone do sztampowych zachowań językowych, poza które trudno im wyjść. Na zajęciach w swoim kraju często nie ośmielały się być spontaniczne, bojąc się szorstkiej reakcji logopedy czy nauczyciela, bały się wypowiadać, żeby nie uchodzić za ucznia, który przeszkadza w zajęciach. Po takim doświadczeniu „bycia grzecznym”, zwłaszcza u dzieci z niepłynnością mowy, stworzenie swobodnej atmosfery i uzyskanie spontanicznych wypowiedzi jest najtrudniejsze. Zarówno dla dzieci, jak i rodziców uchodźczych uczniów równouprawnienie we współtworzeniu procesu terapeutycznego jest niemożliwe ze względów światopoglądowych. W ich poczuciu szacunku do terapeuty – zwrócenie uwagi lub podsunięcie pomysłu logopedzie wydaje się zwyczajnie nie na miejscu.

Kolejną sprawą utrudniającą pracę logopedy jest różny stosunek rodziców uczniów imigrantów do pracy terapeuty. Zdarza się, że uczniowie pochodzą z rodzin, w których nauka w szkole, a tym bardziej poprawna wymowa w kraju, w którym nie planują zostać na długo, nie jest priorytetem. Często jedynym sposobem, by pomóc takiemu uczniowi, jest przekonanie jego samego o wartości właściwego sposobu wypowiadania się – niezależnie od tego, gdzie jest. 

Ważnym etapem adaptacji kulturowej, mogącym stanowić przeszkodę w pracy logopedy, jest szok kulturowy, jaki przeżywa każda osoba reprezentująca odrębność kulturową. Trudny proces adaptacji do nowych warunków może przybierać różne fazy. Początkowy etap, tzw. miesiąc miodowy, kiedy różnice kulturowe postrzegane są pozytywnie, a nowość intryguje, wkrótce może przerodzić się w dezorientację i irytację. Spada wtedy samoocena, brak motywacji do pracy. Wtedy czasem ważniejsza od postępów językowych staje się motywacja dziecka do przychodzenia na zajęcia, stworzenie takiej atmosfery, w której dziecko może sobie pozwolić na łzy czy irytację i przygotowanie takich materiałów terapeutycznych, które wzbudzą ciekawość i pozwolą odnieść sukces. Tu świetnie sprawdzają się wszelkiego rodzaju planszówki, zadania logorytmiczne oraz drama.

Logopedyczne dylematy: uczyć języka czy korygować?

W przypadku dzieci dwujęzycznych należy jednocześnie wspierać szeroko rozumiany rozwój języka polskiego oraz korygować nieprawidłowości w funkcjonowaniu dziecka w sferze artykulacyjnej, orofacjalnej, oddechowej, jeśli jest taka potrzeba. A potrzeba zwykle jest!

Do szkoły, w której pracuję, uczęszcza obecnie 1500 uczniów, z czego ok. 10% to dzieci z różnych krajów – najczęściej z Ukrainy, Białorusi, Rosji, Wielkiej Brytanii i Irlandii. Nie wszystkie trafiają do gabinetu logopedycznego, choć większość zostaje zakwalifikowana w ramach przesiewowych badań mowy we wrześniu każdego roku. Dzieci, które dołączają do klas w ciągu roku szkolnego, są przysyłane do gabinetu logopedycznego przez wychowawców na bieżąco, zwłaszcza gdy zachodzi podejrzenie zaburzenia mowy, czytania lub pisania. Wszystkie dzieci cudzoziemskie w naszej szkole mają zagwarantowane dodatkowe zajęcia nauki języka polskiego. Poziom rozumienia i nadawania w języku polskim jest różny w zależności, od tego jaką drogę edukacji obrali rodzice dziecka lub jak zadecydował za nich uchodźczy los. Emigranci zarobkowi decydują się zazwyczaj na polskojęzyczną edukację dzieci, które przyswajają własne języki narodowe, np. ukraiński lub rosyjski, oraz polski w sposób symultaniczny – jednoczesny lub w przypadku uchodźców – sekwencyjnie, czyli najpierw język narodowy, a potem w momencie przybycia do szkoły polskiej – język polski. 

Zajęcia logopedyczne w praktyce

Pierwsze spotkanie zawsze zaczynam od języka, jakim najlepiej posługuje się mój uczeń. Bywa to dość trudne, a czasem zabawne. Mimo że dość płynnie mówię po angielsku i rosyjsku, czasem w konfrontacji z moim podopiecznym – „native speakerem” – moje wypowiedzi w języku ucznia są dla niego tak akcentowo i leksykalnie odmienne od oryginału, jak dla mnie wypowiedź ucznia w języku polskim. Wywołuje to poczucie równouprawnienia w komunikacji i obopólny śmiech, a wtedy znika stres towarzyszący nowej dla dziecka sytuacji. Na początku próbujemy komunikować się w sposób, w jakim najlepiej jesteśmy w stanie przekazać swoje myśli i intencje. Tu ważna jest atmosfera zrozumienia, wczucia się w sytuację dziecka i poznanie jego problemów. Jeśli jest taka możliwość, na drugim, trzecim spotkaniu przechodzimy zupełnie na język polski. W tym wypadku zdecydowanie łatwiej funkcjonują reemigranci, którzy – mimo że uczyli się w placówkach zagranicznych – w rodzinach komunikowali się po polsku, więc posługują się tym językiem bez stresu nawet, gdy ich artykulacja jest nienormatywna dla języka polskiego, a wypowiedzi są niepoprawne gramatycznie, ubogie pod względem leksykalnym, niezróżnicowane stylistycznie. Prawidłowa diagnoza dwujęzycznego dziecka wymaga odpowiedniej procedury diagnostycznej i najlepiej, gdyby mogła być wykonana w dwóch językach znanych dziecku. W literaturze logopedycznej rekomenduje się różne formuły, ale w wielu z nich w procedurze diagnostycznej powinien uczestniczyć tzw. interpretator, czyli osoba znająca języki dziecka i wspierająca jednojęzycznego logopedę w procesie diagnozy. Bez interpretatora wykonanie diagnozy różnicowej jest niezmiernie trudne, wręcz niemożliwe, gdyż wyniki pozostają poglądowe, ogólne. W rzeczywistości szkolnej te ogólne muszą wystarczyć. Logopeda musi poradzić sobie sam, ponieważ interpretatorzy języków obcych w szkole nie są zatrudniani, a nauczyciele z dobrą znajomością języka obcego, w moim przekonaniu, to jednak za mało. 

Rozpoczynając diagnozę, wykonuję orientacyjne badanie mowy – symultanicznie w języku dziecka i polskim w zakresie wypowiedzi spontanicznej, np. podczas zabawy, oglądania obrazków czy mapy miejsca pochodzenia ucznia. Oceniam zarówno ilość, jak i jakość wypowiadanych słów, obserwuję sposób oddychania, połykanie. Następnie badam rozumienie słów i zdań, poleceń – zawsze podczas zabawy lub scenek sytuacyjnych. Kolejno sprawdzam za pomocą testu obrazkowego – jeśli to możliwe w obu językach – zasób słów dziecka zgodnie z etapem jego rozwoju. Najczęściej diagnozuję szeroko rozumianą dyslalię...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Forum Logopedy"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy