Od kilku lat poznaję autyzm intensywniej od innych zaburzeń – czy tego chcę, czy nie. Im więcej wiem, tym rzadziej używam zwrotu: „Zmagam się z autyzmem syna”. Wiele trudnych sytuacji już za mną, ale też początkowe uczucie niemocy dawno minęło. Nikt nie usłyszy ode mnie, że mój syn cierpi na autyzm i że to taka choroba. Zapytana, odpowiadam krótko: „Tak, w mojej rodzinie jest autysta – chłopak interesujący i ciekawy”. Józio, który skończył jedenaście lat, nadal potrzebuje terapii oraz nauki codziennych czynności, takich jak samodzielne zrobienie zakupów. Zapytany o coś, popełnia sporo błędów i gaf w kontakcie z drugą osobą. Ma pasje i zainteresowania, które wyróżniają go wśród innych. Za nami kilka ogólnopolskich wystaw jego grafik komputerowych, opisanych na moim blogu: „Stacja autyzm”. Wciąż zaskakuje mnie swoim postrzeganiem świata.
Dział: Temat numeru
Czy zaburzona mowa ma jakikolwiek związek z odruchami? Czy pracując z odruchami, można poprawić mowę, czy tylko warunki, od których zależy sukces terapeutyczny? Czy zaburzona lub opóźniona mowa może być poddana stymulacji poprzez specjalny zestaw ćwiczeń rozwojowych wykonywanych codziennie przez określony czas, a jeśli tak, to z jakim efektem? Czy należy ten trening uzupełnić o inne, bardziej specyficzne dla deficytów mowy zabiegi, takie jak: ćwiczenia słuchowo-wzrokowe i słuchowo-ruchowe, rozpoznawanie akustycznych właściwości dźwięku, nadawanie im znaczenia, analiza sylabowa zdań, analiza i synteza głoskowa czy ćwiczenia słuchu fonematycznego?