Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wywiad miesiąca

4 października 2017

NR 15 (Wrzesień 2016)

Słuchanie jest równie istotne jak mówienie

0 82

Rozmowa o błędach językowych z dr Kariną Szafrańską. Osobą wszechstronnie zajmującą się językiem i głosem – praktycznie i teoretycznie. Aktorka, wykładowca, terapeuta osób z zaburzeniami mowy, dla której nieobcy jest problem dwujęzyczności: bardzo obecnie powszechnej i silnie wpływającej na system językowy osób, których dotyczy.

Jest Pani osobą, która od lat kształci młodych ludzi. Co zmienia się na przestrzeni ostatnich lat w mowie współczesnego pokolenia? Jakie tendencje Pani zauważa?

Język jest systemem żywym, więc się zmienia i to jest naturalne. Ale czy zmienia się na lepsze? Niestety, mam wrażenie, że drastycznie spada liczba osób mówiących nie tylko ładną, ale nawet poprawną polszczyzną. Młodzież używa wielu zapożyczeń z języków obcych.

Zapożyczenia bardzo często funkcjonują w literaturze, a także w codziennej polszczyźnie jako jeden ze sposobów wzbogacania słownictwa.

Młodzi ludzie coraz mniej czytają, więc nie utrwalają poprawnych konstrukcji gramatycznych, nie poszerzają słownictwa… Nie znaczy to, że wcale nie ma osób czytających i mówiących ładnie po polsku. Martwię się, że jest ich wciąż za mało. Przecież to pokolenie niedługo założy rodziny i przekaże swoje nawyki językowe swoim dzieciom.

Jak Pani ocenia język SMS-ów, komunikacji internetowej? Jaki jest Pani stosunek do tego zjawiska?

Język komunikacji esemesowej czy internetowej jest telegraficzny, hasłowy. I taki powinien być, jeśli chcemy przekazać zwięźle informację. Gorzej, jeśli ten styl komunikacji staje się dominujący. Różnicę pokoleniową widać bardzo wyraźnie w formie komunikatów. Moja córka nazywa to zjawisko „dorośli na Facebooku”. Młodzież formułuje swoje wypowiedzi zupełnie inaczej…

Temat związany z polityką bywa zawsze niebezpieczny, ja jednak chciałam zapytać, jak ocenia Pani język polskich polityków.

Większość ludzi zajmujących się polityką to osoby wykształcone. W polityce, co prawda, ważniejsze jest, co się mówi niż jak się mówi. Wydaje się jednak, że forma też jest istotna... Zauważalne są różne błędy, począwszy od akcentowania, upraszczania grup spółgłoskowych (np. *ź dzieckiem, *ż Żoliborza, *sz czym zamiast z czym), poprzez błędną wymowę samogłosek nosowych, po niewłaściwe używanie słów, np. dywagacja czy spolegliwy. Już od dawna mówię moim studentom, że spolegliwy nie znaczy uległy, a dywagować to nie dyskutować. Wydaje się, że niektórzy politycy tego nie wiedzą.

Która grupa zawodowa, Pani zdaniem, najpoprawniej posługuje się językiem polskim i co ma na to wpływ?

Właściwie trudno to ocenić. Z pewnością kadra dydaktyczna wyższych uczelni mówi piękną polszczyzną, więc należy mieć nadzieję, że studenci będą mieli większą świadomość językową i w niedalekiej przyszłości częściej słyszeć będziemy osoby wypowiadające się ładnym językiem polskim w każdej grupie zawodowej.

Każdy wie, że język reklamy rządzi się swoimi prawami. Gdzie powinny przebiegać granice naszej tolerancji, jeżeli chodzi o błędy językowe w reklamie?

Wydaje mi się, że treść reklam, szczególnie tych emitowanych w telewizji i radio, jest konsultowana z poradnią językową. Choć może dotyczy to tylko mediów państwowych albo było tak dawniej, a teraz nikt tego nie kontroluje. Niemniej często teksty wołają o pomstę do nieba. Moim faworytem jest reklama o środkach na chorobę lokomocyjną, po których, cytuję: „młody nie haftuje i nie jest zamulony”. Ale takich kwiatków jest więcej....

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Forum Logopedy"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy