Dołącz do czytelników
Brak wyników

Z praktyki logopedy

5 marca 2018

NR 12 (Marzec 2016)

Motywacja w terapii logopedycznej

0 72

Człowiek potrzebuje motywacji do wszelkiego rodzaju poczynań, bez względu na to, czy ma zrobić swój pierwszy krok, czy zdobyć dobrą ocenę w szkole, zdać egzamin, czy zawalczyć o awans w pracy. Motywacja jest siłą napędową do osiągania określonych celów, odnoszenia sukcesów i realizacji marzeń. Dotyczy to także terapii logopedycznej. Wydawałoby się, że najważniejsze to zachęcić samych pacjentów. Niestety, sprawa motywacji w terapii rozkłada się trójkącie: pacjent – rodzina – terapeuta.

 

Niezależnie od miejsca prowadzenia terapii logopedycznej oraz wieku pacjenta jestem przekonana o ogromnym znaczeniu motywacji w efektywności podejmowanych działań. Czytałam wiele artykułów na temat samej motywacji. Wielu autorów odwołuje się do konieczności motywowania pacjenta w terapii, jednak tylko nieliczni proponują gotowe rozwiązania. Co powiedzieć, aby zachęcić do ćwiczeń? Jakie narzędzia wykorzystać w terapii, aby zmobilizować dzieci do wykonywania zadań domowych? Jak wpłynąć na rodzinę, aby chciała wspomóc pacjenta w jego zmaganiach? Czego unikać, aby nie zniechęcić do terapii logopedycznej, i co możemy sami zrobić, aby (jak mawia wiele osób) „tak mi się chciało, jak mi się nie chce…”?

 

Pierwsze ogniwo – pacjent

W przypadku pacjentów dorosłych sprawa komplikuje się w zależności od rodzaju schorzenia, z jakim się zgłaszają, stanu psychicznego, w jakim przychodzą. Są jednak punkty w modelowaniu motywacji, które mogą być zastosowane w wielu sytuacjach. 

Poznać pacjenta

Po pierwsze: należy dobrze poznać swojego pacjenta, jego upodobania, hobby. Jeżeli są to pacjenci po uszkodzeniu mózgu, postarajmy się zdobyć informacje na temat, czym zajmowali się przed wypadkiem, jak spędzali czas wolny. To wiedza, która pozwoli odwoływać się w trakcie terapii do spraw przyjemnych, gdy będziemy zauważać spadek motywacji, ale również łatwiej wyznaczymy cele, do jakich pacjent będzie dążył. 

Określenie zasobów

Po drugie: dobrze jest ustalić, jakimi zasobami pacjent dysponuje. Zarówno jeżeli chodzi o zasoby wewnętrzne, np. psychiczne, fizyczne, duchowe; jak i zewnętrzne, np. funkcjonalne czy społeczne. Taka podstawa będzie punktem wyjścia do zapewnienia pacjentowi poczucia sukcesu. Zadania bowiem będą się opierały najpierw na posiadanych zasobach, by później przejść do zdobywania nowych funkcji lub usprawniania tych zaburzonych. 

Wyznaczenie celów

Trzecim ważnym aspektem, nierozłącznie związanym z motywacją, jest wyznaczanie celów. Zamierzenia, plany, cele nie mogą być zbyt odległe dla pacjenta. Metoda drobnych kroków, kolejnych osiągnięć sprawdzi się z pewnością lepiej. Dzięki takiej drodze chorzy szybko nabierają przekonania o skuteczności naszych działań i celowości wykonywanych zadań, nie wspominając o tym, że motywacja utrzymuje się na dość wysokim poziomie. Nie oznacza to jednak, że nie mamy pacjentowi stawiać wyzwań. Konieczne jest stopniowanie trudności, aby osiągnąć efekt. Staram się w toku terapii tak zaplanować ćwiczenia, aby zakończyć spotkanie zadaniem, o którym jestem przekonana, że pacjent może je wykonać. Wprawia to zarówno jego, jak i mnie w dobry nastrój, a wówczas rośnie także dobre nastawienie do zadań, do samodzielnego wykonania w domu. 

Nagrania wideo

Czymś, co również świetnie się sprawdza, a przed czym do niedawna się wzbraniałam, jest dokumentowanie osiągnięć pacjentów środkami audiowizualnymi. Oczywiście, zawsze to pacjent decyduje, czy chce nagrać całą sesję, czy tylko wybrane ćwiczenie, a przede wszystkim – czy w ogóle chce się nagrać. W celu ośmielenia (osoby dorosłe często się wstydzą, zwłaszcza po urazach) pokazuję nagrania innych: na początku terapii, w trakcie i, jeśli istnieje taka możliwość, na zakończenie terapii. Robię to tylko po uzyskaniu zgody osób nagranych. Prezentacje wideo dają wiarę nowym podopiecznym, że skoro inni mogli, ja też będę potrafił.
Dokumentowanie osiągnięć jest o tyle istotne, że przy spadku motywacji lub stagnacji terapii możemy przywołać pacjentowi stan sprzed trzech miesięcy, sprzed roku, aby unaocznić już zdobyte umiejętności. Możemy podkreślić, jak wiele do tej pory udało się osiągnąć.

 

Dokumentowanie osiągnięć jest o tyle istotne, że przy spadku motywacji lub stagnacji terapii możemy przywołać pacjentowi stan sprzed trzech miesięcy, sprzed roku, aby unaocznić już zdobyte umiejętności. Możemy podkreślić, jak wiele do tej pory udało się osiągnąć

 

Chwalenie

Ostatnia sprawa, o której nigdy nie zapominam, to chwalenie podopiecznych. Pewnie pominęłabym ten aspekt, bo wydawało mi się, że jest to wpisane w nasz zawód, ale moi pacjenci uświadomili mi, że nie. Myślę, że nikt nie ma wątpliwości, iż każdy z nas lubi być chwalony, nawet jeśli temu zaprzecza. Jedni potrafią przyjmować komplementy, inni będą nas podejrzewać o interesowność, a jeszcze innych nasze dobre słowo może zawstydzić. Nie zmienia to faktu, że pacjenci potrzebują akceptacji, uwagi oraz informacji zwrotnej na temat swoich postępów. 

 

Nasi mali pacjenci…

Zasady, które opisałam wyżej, mogą być stosowane również wobec dzieci, jednak w nieco innym wymiarze. Ponieważ podopieczni w wieku szkolnym i przedszkolnym to najliczniejsza grupa wśród moich pacjentów, chciałabym podać sprawdzone sposoby na wzrost motywacji w terapii logopedycznej. 

Drabinka sukcesu

Nie dla wszystkich maluchów będzie miała znaczenie informacja terapeuty, że ładnie wypowiada którąś z głosek. Jeśli jednak w zeszycie do ćwiczeń lub na kartce wykonamy „drabinkę sukcesu”, „schody do kariery”, „labirynt dla odważnych”, „mapę skarbów” lub „tor przeszkód”, w których kolejne stopnie, schody, przystanki czy przeszkody będą oznaczały zdobywanie nowych umiejętności logopedycznych, to każde dziecko będzie wiedziało, ile jeszcze przed nami do zrobienia, a z drugiej strony, jak wiele udało mu się już osiągnąć. Sukces dzieci, który same mogą zobaczyć, zaznaczyć, niejako „namacalnie zmierzyć”, staje się dla nich realny, a motywacja większa. Do wykonania tego rodzaju „motywców”, „motywatorów” potrzeba niewiele (papier, pisaki, wycinanki itd.), a kreatywność nie ma granic. W zależności od dziecka, jego upodobań bajkowych, zainteresowań wykonywałam np.: biedronki (którym naklejaliśmy kropki z wpisanym osiągnięciem), motylki (które zdobywały kolejne wzory na skrzydełkach), jeże (którym wyrastały kolce z wywoływanymi głoskami), koszyczki (w które zbieraliśmy owoce – umiejętności) itd. Zajęcia grupowe stwarzały też inne możliwości. Ponieważ zazwyczaj mam trzy lub cztery grupy dzieci z tej samej klasy, dzieliliśmy między sobą zadania. Jedna grupa stanowiła brygadę Boba Budowniczego, która na wielkim plakacie przyklejała kolejne budynki. Każdy z nich symbolizował co innego, np.: wieżowiec – wysoką sprawność Pana Języczka, parterowiec – sprawność warg, most – drżenie języka, restauracja – [r] w nagłosie itd. Druga drużyna to brygada Pszczółki Mai, która szykowała zaczarowaną łąkę. „Sadziliśmy” na niej różne kwiatki. Ponieważ była to grupa zróżnicowana...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Forum Logopedy"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy