Dołącz do czytelników
Brak wyników

Temat numeru

13 maja 2022

NR 49 (Maj 2022)

Terapia dysleksji w czasie pracy zdalnej

0 343

Po dwóch latach nauki zdalnej czas na podsumowania. 
Na pewno było korzystne, że w tej formie terapia dysleksji mogła się odbywać, ale jak ocenić ten okres? Na przykładzie studium przypadku autorka zestawia pracę podczas spotkań oraz w warunkach nauki zdalnej.

W 2020 r. świat stanął w obliczu nowej sytuacji – powtarzającej się cyklicznie w dziejach „zarazy”, ale w nowej odsłonie. Jeszcze nigdy ludzie nie mieli takiej możliwości, by mimo izolacji w domach mogli pracować i uczyć się. Osiągnięcia techniczne stanęły po naszej stronie w tym nieszczęściu. Po dwóch latach nauki zdalnej z przerwami na powroty do szkół czas na pierwsze podsumowania tego trudnego okresu. Na pewno doświadczenia zdobyte w trakcie tak zorganizowanej pracy i nauki pozwalają nam na nowo spojrzeć na ludzkie możliwości i ograniczenia. Dobre było (i jest) to, że mogły (i mogą) odbywać się zajęcia z dziećmi i młodzieżą bez obecności w szkole i w innych placówkach edukacyjnych. Ale jak ocenić ten czas? Stopień rozwoju w różnych dziedzinach będziemy badać w kolejnych latach. Rezultaty tych badań pozwolą wyciągnąć wnioski. 

Praca przed pandemią -
kluczowe elementy terapii 

Żeby móc się odnieść do tego, co wydarza się na lekcjach w systemie zdalnym, muszę rozpocząć od prezentacji tego, co jest przedmiotem zajęć wypracowanym przeze mnie w wyniku długoletniej już praktyki w warunkach stacjonarnych. 
Od wielu lat pracuję z dziećmi, młodzieżą i osobami dorosłymi ze stwierdzoną dysleksją. Praca ta wymaga wielopoziomowego zaopiekowania i wieloaspektowości w doborze metod i ćwiczeń.
Dysleksja to termin używany, by opisać zaburzenia uczenia się wynikające z trudności w rozpoznawaniu dźwięków wydawanych w mowie i ich związku z literami i wyrazami. Manifestuje się ona różnorodnymi trudnościami w opanowaniu sprawności techniki czytania; obok tego mogą pojawić się też w zakresie techniki pisania (dysgrafia) i poprawnej pisowni (dysortografia). Ta oficjalna definicja jest niezbędna po to, by zobaczyć problem, a także ujednolicić opis i ocenę stanu i deficytów osoby dotkniętej dysleksją.
W mojej pracy skupiam się na tym, czego potrzebuje konkretna osoba – bardzo ważna jest indywidualizacja podejścia i ćwiczeń. Dla mnie dysleksja ma różne imiona: Ala, Kasia, Andrzej, Konrad…, za każdym razem wydaje się bowiem, że to „inna dysleksja” i trzeba do tej konkretnej dopasować nowe drogi dojścia do możliwości umysłowych. Praca ta przypomina dochodzenie detektywa uwięzionego w labiryncie – labiryncie trudności różnego typu. Aby móc osiągnąć cel, tj. dobre funkcjonowanie w świecie pisma (czytanie i pisanie), należy znaleźć indywidualny „kod dostępu” do mózgu. To, jakby zastosować metaforę uliczną, jazda do celu nie autostradą, lecz bocznymi drogami, z dodatkowymi utrudnieniami na różnych etapach podróży.
Pojawiające się przeszkody to:

POLECAMY

  • kłopoty z koncentracją – można to rozpatrywać w trzech aspektach:
    • skupianie uwagi,
    • skierowanie uwagi na określoną myśl lub ćwiczenie,
    • utrzymywanie uwagi na myśli (lub ćwiczeniu).
  • Z kolei pożądane efekty uzyskania stanu koncentracji to:
    • intensyfikacja uwagi na konkretnym zadaniu,
    • oddzielenie percepcji od innych zjawisk,
    • ignorowanie pozostałych myśli (albo ćwiczeń czy dystraktorów).
  • Inne widzenie znaków (liter, cyfr), np. Karol – koral, maska – kasma, t – l; ł – t; p – g; d – b; 3 – E itp. Trzeba tu dokonać pracy w dwóch etapach:
    • rozpoznanie, w jaki sposób następuje deformacja odbioru (przestawianie, mylenie),
    • znalezienie indywidualnego algorytmu na „odkręcenie” zniekształconego obrazu.
  • Kłopoty z opanowaniem sekwencji, np. dni tygodnia, miesiące, alfabet.
  • Rozproszenie uwagi, brak uważności. Składają się na to:
    • selekcja bodźców otrzymywanych przy wykonywaniu zadania,
    • czujność i gotowość do zadań.
  • Szybkie męczenie się – biorąc pod uwagę, ile osoba borykająca się z tym problemem musi zaangażować sił, fakt ten wcale nie powinien dziwić. Właściwie można powiedzieć, że na każdym kolejnym etapie zaangażowania całej osoby (umysłowo, psychicznie, emocjonalnie, cieleśnie) wysiłek wydatkowany jest kilkakrotnie większy niż u osoby, u której nie pojawiają się elementy dysleksji.
  • Zniechęcenie – wyraźnie wiąże się to z poprzednim punktem: ogrom pracy, dużo czasu poświęconego na nią, w dodatku z niekoniecznie widocznymi efektami – wszystko to nie sprzyja zwiększaniu się optymizmu i chęci pracy.
  • Brak sukcesów, chroniczna porażka – w społeczności, w której w każdej chwili podlegamy ocenie, trudno osiągnąć choćby wyrównanie osiągnięć osób ze stwierdzoną dysleksją z osobami bez tego typu kłopotów.
  • Stres – związane jest to wyraźnie z poprzednim punktem: ciągłe podleganie ocenie i porównywaniu z innymi sprawia, że napięcie i nerwowość podwyższają się, to z kolei blokuje jeszcze bardziej i… koło się zamyka: zwiększają się kłopoty z koncentracją, uważnością, narasta zniechęcenie…

Jak widać z tego krótkiego (!) przeglądu kłopotów jest dostatecznie dużo, by… zanurzyć się w pracę i pomagać odnaleźć się w cywilizacji pisma i czytania. Zgodnie z uwagami poczynionymi przez Ronalda D. Davisa w książce Dar dysleksji, dysleksja daje inne spojrzenie na rzeczywistość – takie, które wzbogaca nie tylko samych zainteresowanych, ale i cały świat, bo dzięki odmienności percepcji można uzyskiwać zaskakujące efekty (konstrukcje, nowe rozwiązania itp.). Zatem nie zrażając się, należy podjąć terapię.
Widać, że trudności pojawiały się w „normalnym” trybie pracy szkolnej, cóż jednak się zdarzyło w momencie pandemii? Praca w systemie zdalnym to silne utrudnienie – z wielu względów. Oczywiście, nie uniemożliwia ona postępów, jednak sprawia, że wszystko, co do tej pory zostało wypracowane, musi ulec przekształceniu.

Praca w systemie zdalnym –
na co zwrócić uwagę?

Najistotniejszym elementem od strony psychicznej i psychologicznej jest uzyskanie stanu dobrej relacji – bezpieczeństwo daje możliwość otwierania się na nowości i utrudnienia. Kontakt „na żywo” zdecydowanie ułatwia tworzenie dobrej relacji: błysk w oku, uśmiech i śmiech dają szansę otwarcia. Ten właśnie element najbardziej ucierpiał podczas pracy zdalnej. Tym cenniejsze były wypracowane już relacje, dawały (aczkolwiek inaczej) przynajmniej odrobinę poczucia bezpieczeństwa – dzieci bardzo przeżywały stan izolacji i odmiennego trybu życia; sytuacja zupełnie nowa wzmagała poczucie zagrożenia. Tym ważniejsze było pracowanie w systemie zdalnym z wykorzystaniem podstawy więzi między dzieckiem a terapeutą. Dodać muszę, że podczas lockdownu nie pojawiło się żadne nowe dziecko – zdaje mi się, że byłoby to bardzo trudne doświadczenie właśnie ze względu na niewypracowanie relacji dającej wsparcie.
Obok relacyjnej otwartości na to, co zaproponuje terapeuta, istotne jest, by móc zaoferować różnorodność ćwiczeń. Metody pracy muszą być różnorodne z trzech powodów:

  • Każdy mózg może potrzebować innego trybu (kolejności, sposobów, kategoryzowania).
  • Każdy może mieć inny rodzaj dominacji zmysłów odbiorczych.
  • „Zmasowany” atak z różnych stron może otworzyć nowe kanały odbioru i nadawania.

Tę odmienność realizuję, choćby dobierając pomoce dydaktyczne oddziałujące wielozmysłowo. Podstawowym elementem jest budowanie zabawy – to pojęcie trzeba rozwinąć: nie chodzi tu o to, by tylko się bawić, ale aby nauka stała się zabawą. Każde zadanie staram się ubrać w formę zabawy.

Jakie ćwiczenia i zabawy sprawdziły się podczas pracy zdalnej?

Wśród dominującego zestawu pomocy stosuję ćwiczenia manipulacyjne – trzeba dopasować te same elementy, dołożyć kulki, przestawić klocki, ułożyć piramidę z literkami, zestawić kartoniki z sylabami (wyrazami) itp. Jednoczesna praca obu dłoni sprzyja koordynacji, uaktywnia obie strony ciała, reguluje napięcie, angażuje całe ciało i nie doprowadza do nawykowego przechylenia ciała, które może sprzyjać deformacji młodego kośćca (wystarczy popatrzeć, kiedy pracuje się jedną ręką, drugą opuszcza się na udo, co już ustawia ciało w krzywej pozycji; gdy dzieje się to jednorazowo, nie jest to niepokojące, jednak z czasem staje się to nawykiem trudnym do wyeliminowania).
Właśnie ten element najbardziej ucierpiał podczas pracy zdalnej. Musiałam oprzeć pracę głównie na tym, co mogę przedstawić na monitorze. Odpadły zatem bardzo ważne działania organizujące harmonię działania organizmu, a dzieci zostały także pozbawione ważnego elementu zabawy. Z moich obserwacji wynika, że zdecydowanie potrzebne są tego typu zadania i właśnie okres pracy zdalnej mi to uzmysłowił.
Na drugim miejscu wśród zadań pojawiają się wszelkiego rodzaju ćwiczenia wzrokowe oparte na materiale konkretnym i abstrakcyjnym. To zdecydowanie było łatwiejsze – przesyłane propozycje zadań spełniały swoją funkcję – angażowały analizator wzrokowy, uaktywniały dziecko.
Ćwiczenia słuchowe stawały się trudniejsze do wykonania: częste kłopoty techniczne zamazywały odbiór i nadawanie, ale i tak były wsparciem w rozwoju słuchu fonemowego i głoskowania niezbędnych przy pracy nad ortografią. Aby przeanalizować proces nauki w systemie zdalnym w zestawieniu z tradycyjnym, przedstawię zarys studium przypadku.

Studium przypadku –
praca z chłopcem ze zdiagnozowaną
dysleksją głęboką, dysgrafią oraz dysortografią, klasa VII

Pracujemy już czwarty rok. Czas pracy zdalnej przypadł na trzeci rok terapii, co dawało już podstawy dobrej pracy dzięki zbudowaniu dobrej relacji i wypracowania systemu bezpieczeństwa. Chłopiec nie lubi czytać, jest niechętny do pracy, szybko męczy się przy ćwiczeniach. Na zajęciach w kontakcie osobistym wymaga dużej zmienności zadań, zarówno tych „czysto” językowo-czytelniczych, jak i wszelkich manualnych – puzzle, mozaiki, wzory (wzmacniających stabilizowanie widzenia znaków) czy ruchowych.
Chłopiec jest bardzo ruchliwy. Ma kłopot z usiedzeniem spokojnie. Jest nadruchliwy, do tego z ogromną trudnością w skoncentrowaniu się na czymkolwiek na dłużej, a z drugiej strony – „zawieszający się” myślowo.
Po początkowej niechęci do zajęć chłopiec zaczął przychodzić nawet z ochotą – poczuł bezpieczeństwo, stan nieoceniania i nieporównywania do innych – w tym zawsze wychodził źle, więc nie ma co się dziwić. Relacja na szczęście została zbudowana w systemie normalnych zajęć między innymi dzięki różnorodnym zabawom-zadaniom, układankom i obiecanym zawsze na koniec zajęć grom. Ogromnym problemem Kajetana jest pisanie – właśnie dysgrafia jest dominującym kłopotem. Po napisaniu kilku słów Kajetan nie jest w stanie sam siebie odczytać. Obok dysgrafii akurat w jego przypadku (jak i w wielu innych przeze mnie obserwowanych) elementem negatywnym jest nauka pisania bez odrywania ręki – łączenie (na siłę) liter...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Forum Logopedy"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy