Dołącz do czytelników
Brak wyników

Współpraca z...

19 listopada 2019

NR 34 (Listopad 2019)

Logopeda a wybór techniki w pracy nad głosem

0 20

W terapii głosu warto wykorzystywać śpiew, a ćwiczenia głosowe najlepiej wykonywać tak, jakby chciało się rozpocząć śpiewanie.

Kilka wyjaśnień i liczb

Wyobraźmy sobie sytuację, kiedy trafia do nas pacjent z problemami głosowymi. Jak się okazuje, najczęstszą przyczyną takiego stanu jest nieprawidłowa technika emisji głosu (Śliwińska-Kowalska,  Niebudek-Bogusz 2009, s. 17). Pomimo wielu czynników towarzyszących funkcjonowaniu głosu to świadomość i umiejętność poprawnej emisji głosu jest podstawą. Cytując dalej: „Należy podkreślić, że dysfonie zawodowe rzadko występują u śpiewaków czy wokalistów, co może mieć związek nie tylko ze specjalnymi walorami ich narządu głosu, ale również z długoletnim szkoleniem i doskonaleniem technik emisji głosu” (M. Śliwińska-Kowalska, E. Niebudek-Bogusz 2009, s. 18). No właśnie: zanim powiemy o tym, co i jak robić, sięgnijmy do statystyk. Jest to o tyle istotne, że pewne narzędzia i stosowane techniki mogą być uniwersalne, ale również dostosowywane do stanu możliwości fizycznych i psychicznych oraz umiejętności konkretnego pacjenta.
A zatem pokłosiem nieprawidłowej emisji głosu są najczęściej dysfonie czynnościowe poprzedzające pojawianie się zmian organicznych na strunach głosowych (Walencik-Topiłko, 2009, s. 19, Śliwińska-Kowalska, Niebudek-Bogusz 2009, s. 28). I tak ponad 65% problemów głosowych to dysfonia hiperfunkcjonalna, którą cechuje tworzenie głosu przy dużym napięciu mięśniowym. I tu zatrzymajmy się na tej liczbie (wysokiej, niektóre źródła podają nawet 68%), ponieważ daje ona nam wskazówki, jak dalej postępować z pacjentem i jakie metody i narzędzia stosować. Przy takim wskaźniku podobne metody terapii będą stosowane u dużej liczby pacjentów.

Dwie grupy metod

Biorąc pod uwagę pracę z osobami, które mają problem z prawidłowym funkcjonowaniem głosu, można mówić o dwóch grupach metod. Pierwsze dotyczą diagnozy i badania pacjentów. Drugą grupę stanowią metody i narzędzia stosowane w terapii. Jeśli chodzi o sposoby diagnozy, które możemy określić jako metody badania narządu głosu, to chciałbym o nich wspomnieć i odesłać czytelnika do literatury fachowej. Trochę więcej uwagi chciałbym natomiast poświęcić sposobom stosowanym w terapii głosu.
Rozpatrzmy w pierwszej kolejności diagnozę. Narząd głosu zostaje poddany ocenie na podstawie badania foniatrycznego, które najczęściej opiera się na laryngoskopii pośredniej (za pomocą lusterka) lub na laryngostroboskopii (która pozwala na ocenę morfologiczną i czynnościową narządu głosu). Badanie foniatryczne poprzedzone jest zazwyczaj szczegółowym wywiadem na temat funkcjonowania głosu pacjenta. Bierze się przy tym pod uwagę: środowisko pracy, obciążenie głosu w stosunku do czasu, przepracowane lata w zawodzie, dotychczasową historię zaburzeń głosu (jeśli takie były), choroby towarzyszące, przyjmowane leki (szczególnie hormonalne), palenie papierosów. Równocześnie podczas wywiadu oceniany jest głos pacjenta i jego funkcjonowanie (prawidłowy oddech, sposób tworzenia głosu, jego charakter wraz z dźwięcznością, nastawienie głosowe, czas fonacji, położenie głosu w skali). Brane są również pod uwagę subiektywne odczucia pacjenta w kwestii pracy głosem oraz jego stan psychofizyczny (por. Szkiełkowska, Kazanecka 2011, s. 14–26, Śliwińska-Kowalska, Niebudek-Bogusz 2009, s. 12–16; Kazanecka 2016, s. 347–350).
Drugi etap, a zarazem kolejna grupa metod, dotyczy terapii głosu. Terapia ta, zwana również rehabilitacją, ma na celu przywrócenie możliwości głosowych w mowie i śpiewie. Stosując język informatyków, można powiedzieć, że należałoby przywrócić głosowi „ustawienia fabryczne”. Jest to o tyle trudne, że opiera się na eliminowaniu błędnych nawyków i wprowadzaniu na ich miejsce czynności poprawnych (zdrowych dla głosu). Rehabilitacja to rodzaj terapii ruchowej. Największą trudność sprawia właśnie zmiana nawyków fonacyjnych (Mielnik 2012, s. 68). Gdy wielokrotnie powtarzamy jakąś sekwencję związaną z ruchem i pracą mięśni, nasz układ nerwowy zapamiętuje tę czynność. Zjawisko to nazywamy budowaniem „pamięci mięśniowej”, czyli tworzeniem zdrowego nawyku. I w tym miejscu nasuwa się pytanie: jak to robić? Jakie narzędzia zastosować?

Mówić czy śpiewać?

Kiedyś, mimo iż jestem czynnym śpiewakiem, odpowiedziałbym, że w terapii głosu mówionego należy raczej mówić. Dziś twierdzę inaczej – bardzo dobrze jest wykonywać ćwiczenia fonacyjne (głosowe) tak, jakby się chciało rozpocząć śpiewanie – i tę metodę stosuję w przypadku zajęć z grupami, 
np. studentami kierunków nauczycielskich. Natomiast jeśli chodzi o zajęcia indywidualne, będące terapią głosu mówionego, uważam, że śpiewać trzeba i należy – i to głównie w pierwszym okresie terapii. Dlaczego? Oto moje spostrzeżenia, poparte doświadczeniem i krótkim opisem przypadku. Jak już wspomniałem, praca nad głosem to przede wszystkim praca nad ciałem, a ta z kolei wiąże się z pracą nad wszystkimi blokadami, które są w człowieku, jego głowie i psychice. Podobnie jest w przypadku nauki śpiewu i mówię tu o śpiewie klasycznym. Pomimo używanego dość często stwierdzenia, że „śpiew jest przedłużeniem mowy”, uważam, że śpiew klasyczny nie jest czymś naturalnym (podobnie jak taniec klasyczny). W takim razie po co go wykorzystywać? No właśnie dlatego, że jest czymś nadbudowanym na mowie, czymś wymagającym ogromnej dyscypliny, samokontroli. Śpiew opiera się na tym, że instrument, na którym „gramy” – czyli nasz narząd głosowy – do tworzenia każdego dźwięku musi być na nowo budowany wewnątrz naszego ciała. I tylko od naszej wyobraźni, odczuć i umiejętności zależy, jak ten instrument, a przez to i głos wybudujemy. I to jest najlepsza droga do terapii głosu mówionego. Czasem nazywam mówienie jazdą na automatycznym pilocie – 
niemalże bez kontroli – stad pojawiają się problemy. Śpiewać bez kontroli, niestety, nie można tak łatwo, bo wymusza to zapis nutowy. W przypadku mowy sami musimy kontrolować tempo, wysokość dźwięku, dynamikę itp. Uważam zatem, że stosowanie śpiewu, a wraz z nim techniki wokalnej – dotyczącej głównie podejścia do tworzenia dźwięku – jest bardzo pomocne w rehabilitacji głosu. I tak jak lekarz foniatra zajmuje się leczeniem pacjenta (zabiegi, farmakologia), tak rehabilitant przywraca na tej bazie prawidłowe czynności emisyjne. Tym rehabilitantem może być (a według mnie w niektórych wypadkach powinien) wokalista (śpiewak, pedagog śpiewu) (por. Polak 2016, s. 358). Pomijając pracę nad doskonaleniem oddechu, chciałbym skupić się przede wszystkim na metodach związanych z pracą nad fonacją. Jak zatem przełożyć technikę wokalną na terapię głosu?

Kilka wskazówek do pracy

Pracując z pacjentem z dużym napięciem mięśniowym, wynikającym, po pierwsze, z tworzenia głosu hyperfunkcjonalnie, a po drugie – ze stresu związanego ze świadomością własnych problemów głosowych, należy pamiętać, aby ćwiczenia głosowe były poprzedzone ćwiczeniami ruchowymi – szczególnie w obrębie górnych partii ciała. Dodatkowo naszą powinnością jest stworzenie dobrej aury, aby pacjent chętnie pracował i eksperymentował z własnym głosem i umiał odnaleźć właściwą drogę i miejsce swojego głosu. Podsumowując obserwację pacjentów, uważam, że na początku pracy jest to nawet najważniejsza czynność. Ćwiczenia nie mają być w pojęciu pacjenta trudną i ciężką pracą. Podczas ich wykonywania kluczowe jest utrzymanie koncentracji – to pomoże uniknąć zbyt dużej liczby błędów. Lepiej perfekcyjnie zrobić proste ćwiczenia niż wykonać trudne ćwiczenia z błędami. Jestem zwolennikiem pracy przy pianinie (bądź innym instrumencie klawiszowym), wykorzystując proste ćwiczenia na spółgłoskach sonornych – nosowych, na połączeniach tychże spółgłosek z samogłoskami i na samych samogłoskach. A czym jest proste ćwiczenie? Wykorzystuje małą skalę, skoki interwałów najpierw do tercji, potem – do kwinty w pochodzie gamy w górę i w dół (np. na dźwiękach gamy C-dur: do, re, mi, re, do lub do, re, mi, fa, sol, fa, mi, re, do). Trzeba pamiętać, że na początek nazwy solmizacyjne zastępuje „mmmm” (mormorando), potem „ma…”, „me…” „mo…” lub „mi…”, a w końcowym etapie „ma… a… a… a…a (w przypadku pochodu do tercji w górę i w dół) i „ma… a…a…a…a…a…a (w przypadku pochodu do kwinty). Analogicznie głoski: [o], [e], [i]. Tego typu ćwiczenia wystarczą na początek w zupełności. Czego uczą? Podstawowa sprawa – tworzenie dźwięku i jego wzmacnianie odbywa się na zasadzie zwiększania i zmniejszania rezonansu. Nie potrzeba tu specjalnych napięć mięśni, bo wszystko odbywa się w wygodnej średnicy głosu. Dobrze jest posłuchać, która samogłoska brzmi u pacjenta najlepiej, ale też najswobodniej i od niej zaczynać ćwiczenia. Na początek przenosimy cały schemat o kilka dźwięków w górę i w dół. Pilnujemy również, aby każdy pierwszy i ostatni dźwięk był podobnie brzmiący. Tak jakby się chciało wracać głosem w to samo miejsce. Oczywistą rzeczą jest to, że każde ćwiczenie powinno być wykonywane z wykorzystaniem oparcia oddechowego. Uczymy zatem pacjenta, że bez oddechu nie rozpoczynamy fonacji, co – niestety – w mowie się zdarza. Zaczynamy wtedy mówić bez wzięcia wdechu. Bez oddechu zaśpiewać prawidłowo i swobodnie raczej się nie da. Kolejna ważna sprawa to rozpoczęcie dźwięku. Trzeba pilnować (poprzez ucho pedagoga), odnosząc się jednocześnie do odczuć ćwiczącego w kwestii zainicjowania fonacji. Najpierw wybuduj instrument (zadbaj o przestrzeń w gardle i neutralne, swobodne położenie krtani), a potem – rozpoczynaj dźwięk. Zwracając na to uwagę, kształtujemy w pacjencie nawyk prawidłowego – miękkiego nastawienia głosowego. O samej krtani i jej położeniu nie powinno się, według mnie, za wiele mówić, ponieważ pacjenci zaczynają sztucznie kontrolować jej położenie. Tworzą się przy tym niepotrzebne napięcia. Lepiej odnieść się w tym momencie do wyobraźni, a krtań sama znajdzie prawidłowe położenie. Należy pamiętać, że pacjent powinien w pewnym chwili zacząć odczuwać przyjemność z tworzenia wypełnionego rezonansem dźwięku. Dopiero wtedy możemy powoli zwiększać trudności wokalne. Bardzo dobrym sposobem na tym etapie pracy jest wykorzystywanie dyktafonu w telefonie komórkowym. Zazwyczaj podczas użycia tej aplikacji pojawia się na ekranie fala (zygzak, wykres częstotliwości przy tworzeniu dźwięku). Nagrywając wprawki wokalne, można od razu zobaczyć, które dź...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Forum Logopedy"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy