Dołącz do czytelników
Brak wyników

Współpraca z... , Otwarty dostęp

29 stycznia 2019

NR 29 (Styczeń 2019)

Historie dzieci z zaburzeniami korowymi

0 219

Przedstawione opowieści rodziców uporządkowano według kryterium wieku dziecka. Czy interwencje administracyjno-prawne wpłynęły na losy dzieci? Czy poprawił się proces diagnostyczno- -terapeutyczny? Jakie są charakterystyczne zachowania dzieci z zaburzeniami korowymi?

Małgosia1 – lat 22

Dziewczynka od początku rozwijała się trochę inaczej. Wszystkie umiejętności kształtowały się miesiąc, dwa albo nawet trzy później. Najgorzej było z mową – do 3. r.ż. nie mówiła nic. Przy każdej wizycie u pediatry słyszeliśmy komentarz: „Każde dziecko rozwija się inaczej i trzeba cierpliwie czekać”. Szczegółowo zbadano słuch, stwierdzono rozszczep języczka, ale generalnie wszystko było w porządku. W przedszkolu dziecko rozpoczęło terapię w poradni psychologiczno-pedagogicznej. Niestety, nie w tym kierunku, w jakim należało. Zamiast afazji zdiagnozowano opóźniony rozwój mowy. Przez cały czas Małgosia mówiła mało i bardzo niewyraźnie. Początki edukacji były przyjemne dzięki otaczającym ludziom. Wspaniałe panie w przedszkolu robiły wszystko, aby dziewczynka czuła się tam dobrze, pomimo swojej inności. To właśnie one nauczyły pozostałe dzieci tolerancji i akceptacji, do tego stopnia, że Małgosia chętnie chodziła do przedszkola. W zerówce pojawiły się pierwsze problemy z literkami i cyferkami. Panie w poradni orzekły, że najlepiej będzie, gdy Małgosia powtórzy zerówkę. W kolejnym roku ponownie w PPP zasugerowano odroczenie. Wtedy my, rodzice, wskazywaliśmy, że może terapia jest prowadzona w złym kierunku. Zdecydowaliśmy, że córka mimo wszystko pójdzie do pierwszej klasy. Z rówieśnikami w szkole nie miała większych problemów. W trzeciej klasie wybuchła bomba: „okazało się”, że dziecko nie umie ani czytać, ani liczyć. Wtedy znajoma logopedka umówiła nas na wizytę w Ośrodku dla Dzieci Afatycznych w Krakowie i to było najlepsze, co mogło się zdarzyć. Dopiero tam zdiagnozowano afazję. Dziewczynka rozpoczęła naukę w ośrodku od 2. półrocza trzeciej klasy. Z uwagi na to, że tam jest zakres tylko 1–3, trzecią klasę musiała powtórzyć. Bardzo szybko nauczyła się czytać, liczyć itd. Klasę czwartą rozpoczęła w nowej, mniejszej szkole, z mniej licznymi klasami i z dwiema dodatkowymi godzinami tygodniowo z dobrym nauczycielem. Dzięki temu bardzo dobrze sobie poradziła. W gimnazjum było tak samo. Z rówieśnikami bywało różnie, ale potrafiła sobie z nimi radzić. W ostateczności ich ignorowała. W szkole średniej poradziła sobie pięknie. Skończyła ją ze średnią powyżej dobrego. Zdała maturę. Obecnie odbywa kurs cukierniczy, podjęła również pracę. Niestety, nadal w stresujących ją sytuacjach zacina się albo zapomina słów (często robi wdech i wydech). I albo sobie przypomni te słowa, albo po prostu w inny sposób manifestuje swoje potrzeby.

Kacper – lat 14

Chłopiec ma 14 lat i afazję mieszaną – sensoryczno-motoryczną. Został zdiagnozowany w wieku 10 lat. Wszyscy stwierdzali, że nie mówi, ponieważ jest za szybki i ma problem z koncentracją. Pierwsza diagnoza brzmiała: ADHD. Po kolejnych testach psychologicznych pierwszy raz wpisano wynik IQ werbalnego i pozawerbalnego chłopca – 24 pkt. różnicy. W tym okresie Kacper rozpoczął terapię u trzeciego neurologopedy i psychologa. Po pół roku otrzymał dokumenty z diagnozą: afazja rozwojowa mieszana. Złożyliśmy je w poradni (PPP) i wtedy po raz pierwszy w życiu syn otrzymał pomoc: orzeczenie o kształceniu specjalnym. To zmieniło bardzo wiele w szkole. Chłopiec wykazuje bowiem wiele trudności, m.in. bardzo nieczytelnie pisze (czasami sam siebie nie rozczytuje). Przez kilka miesięcy korzystał z laptopa, ale nie chcąc być „innym” w klasie – przestał. Ponadto nie umie odpowiadać na pytania opisowe. Zna odpowiedź, lecz nie potrafi jej wypowiedzieć. Myli słowa, czasami jego wypowiedzi są bez sensu: nielogiczne i agramatyczne. Bardzo dobrze odczytuje emocje u innych – jest w tym bardzo dobry, ma wysokie IQ przyczynowo-skutkowe. Jest doskonałym obserwatorem. Wyciąga wnioski, ale zapytany, nie potrafi sformułować dłuższej wypowiedzi – użyłby jednego słowa, może dwóch, by o nich opowiedzieć. Trudno mu się mówi, a tyle ma do powiedzenia. Trudno mu przyswajać nowe słowa. Uczy się je mówić sylabami. Kacper wypada bardzo dobrze na testach w szkole, pod warunkiem, że pytania są sformułowane w sposób prosty. Chłopiec dysponuje dużą wiedzą, ale nie potrafi „ubrać” jej w słowa. Ma też problemy z matematyką – „robi duże oczy” – chce ją zrozumieć, lecz nie potrafi. Czasami mu się udaje. Dużo pracuje i nic. Robi dużo błędów ortograficznych – w jednym zdaniu to samo słowo może napisać na kilka sposobów, pomimo wspaniałej pamięci wzrokowej. Ma znakomicie rozwiniętą tzw. pamięć fotograficzną. Przez kilka lat uczył się kolorów, dni tygodnia, pór roku i miesięcy oraz posiłków. Mówił: „wczoraj idę do kina”, „jutro spałem”. Kacper jest sprawny fizycznie, lecz często się potyka, rozlewa płyny. Trzeba do niego mówić wolno, wyraźnie, prostymi zdaniami. Inaczej nie rozumie sensu usłyszanych treści. Wydaje się, że docierają do niego tylko niektóre słowa. Potrafi czytać, lecz ma problem ze zrozumieniem tekstu. Na dodatek, gdy jest głośno, szybko się męczy. Kacper jest wrażliwym, otwartym na innych nastolatkiem, pełnym pogody ducha. Robi zakupy, sprząta w domu, przygotowuje posiłki, przemieszcza się samodzielnie po swoim mieście, zarówno autobusem, jak i pieszo. Uwielbia jeździć na rowerze, fiszce i waveboardzie oraz grać w ping-ponga. Od kilku miesięcy Kacper spotyka się z koleżanką z zespołem Aspergera, z którą wzajemnie się wspierają i uzupełniają. Mówi sam o sobie: afazjonista.

Mikołaj – lat 13

Problemy rozpoczęły się w sumie już od 2. tygodnia życia. Syn był ciągle niespokojny. Cały czas płakał – momentami było to nie do wytrzymania. Interwencje u pediatry nie skutkowały poprawą. Według specjalistów wszystkiemu winne były kolki! Tylko czy kolki trwają 16 godzin na dobę? W późniejszym okresie Mikołaj rozwijał się prawie normalnie. Prawie! Siadał, ale niestabilnie. Nauczył się chodzić, ale stale się potykał i przewracał. W wieku 3 lat wypowiadał pojedyncze wyrazy: mama, tata, baba, tete, am itd. Cały czas jako rodzice interweniowaliśmy u lekarza. Mikołaj był bardzo ruchliwy. Zostaliśmy skierowani do psychiatry, który stwierdził ADHD i na podstawie tej opinii dotrwaliśmy do 10. r.ż. Zdaniem lekarzy chłopiec nie mówił, bo „całą jego energię pochłaniała ruchliwość”. Mając starszego syna i porównując rozwój obu chłopców, nadal czuliśmy, że coś jest nie tak. W pewnym momencie poddaliśmy się. Stwierdziliśmy, że dzieci są różne – i może po prostu młodszy syn potrzebuje więcej czasu? Jego iloraz inteligencji podczas psychotestów nie odbiegał od normy. Wraz z dorastaniem objawy zaburzeń u Mikołaja były coraz bardziej widoczne, np. nie umiał rysować kształtów – jedynie je odwzorowywał. W zerówce nie znał liter, z trudem odróżniał ich dźwięczność, mówił swoim językiem, znanym tylko mamie, nie pisał samodzielnie, a jedynie odwzorowywał z tablicy lub książki. Ale i przy tym działaniu się mylił. Oprócz tego występowały zaburzenia w czuciu – można było go kroić, a nie odczuwał bólu. Gdy się skaleczył, nie widział w tym problemu. Był niezgrabny, potykał się, nie lubił żadnego sportu, ale jednocześnie był ruchliwy i potrzebował aktywności. Mikołaj nie potrafił skupić uwagi. W późniejszym okresie szkolnym denerwował się, bo nikt go nie rozumiał. Zaczęły pojawiać się problemy emocjonalne. W wieku 12 lat otrzymał diagnozę: afazja motoryczna oraz zaburzenia integracji sensorycznej. Chłopiec nadal boryka się z wieloma problemami. Jako rodzice odczuwamy straszny żal, że nikt nie chciał wysłuchać naszego wołania o pomoc. Odbijaliśmy się od drzwi wielu specjalistów, którzy przyczynę trudności syna widzieli w ADHD. Może gdyby ktoś właściwie pokierował nas od samego początku, Mikołaj dzisiaj byłby w pełni samodzielny i zdecydowanie lepiej radziłby sobie w życiu codziennym.

Ola – lat 11

Od początku była bardzo ruchliwym dzieckiem: szybko zaczęła siadać, raczkować i chodzić. Już w wieku 10 miesięcy samodzielnie chodziła. Jedynie mowa się opóźniała. Lekarze w odpowiedzi na niepokoje rodziców uspokajali: „Ma jeszcze czas”. Ale gdy w wieku 3 lat Ola nadal mówiła tylko mama i tata oraz tu, mama skierowała swoje kroki do specjalisty. Neurologopeda zdiagnozowała opóźniony rozwój mowy – ORM i Ola przez ponad rok walczyła o to, by wymawiać inne głoski. W przedszkolu pozostawała na uboczu – w niczym nie chciała uczestniczyć, bo i tak nikt nigdy nie wiedział, o co jej chodziło. Córka bardzo szybko zrozumiała, że różni się od pozostałych dzieci. W konsekwencji wycofała się z mową jeszcze bardziej. Po roku pracy trafiła do psychologa. Mimo iż zaczynała więcej mówić, odzywała się coraz mniej – tylko wtedy, gdy czuła się bezpiecznie, czyli w domu. W wieku ok. 6 lat mówiła tyle, ile zazwyczaj mówi dwuletnie dziecko. Jeśli chodzi o naukę, bywało ciężko. Ola miała trudności z wypowiedziami – wychodziły jej dziwne dźwięki, mało zbliżone do tego, co chciała. Teraz jest uczennicą 4 klasy – jak do tej pory zawsze zdawała z nagrodą. Dziewczynka wciąż uczęszcza na wiele zajęć dodatkowych, które mają jej ułatwić funkcjonowanie zarówno w szkole, jak i w życiu codziennym. Niestety, nauka przychodzi z trudnością. Ola wie np., co dane słowo oznacza, ale, niestety, nie zawsze potrafi użyć go we właściwy sposób. Popełnia błędy, np. w ułożeniu zdania z tym słowem. Nauka wiersza na pamięć sprawia jej bardzo dużo problemów. Zamienia wyrazy, przekłada je, tasuje. Rzadko to, co powie, zgadza się z tym, co chciałaby lub co zamierzała powiedzieć. Największe trudności w szkole sprawia Oli język polski. Pomimo to lubi czytać – jednak są to krótkie teksty. Dłuższe powodują, że ich nie rozumie i nie pamięta wszystkich szczegółów. Dziewczynka pisze tylko proste zdania. W poszczególnych wyrazach zamienia litery lub je opuszcza. Jej pismo jest niewyraźne. Lubi prace ręczne, tj. rysowanie, wycinanie, wyklejanie. Uwielbia puzzle i klocki, układanki logiczne. Nie toleruje krzyku, ale największy dyskomfort odczuwa, gdy skupia na sobie uwagę. Lubi swoją szkolę i swoją klasę. Ma koleżanki, które ją akceptują.

Artur – lat 11

Urodził się jako zdrowy chłopiec. W skali Apgar otrzymał 9 punktów. Po kolei: gaworzył, raczkował. Na pierwsze urodziny biegał jak szalony. Problemem była jedynie komunikacja, a właściwie jej brak. W wieku 2 lat wypowiadał tylko kilka wyrazów – kilka skrótów, które były zrozumiałe jedynie dla matki chłopca. Podczas badań bilansowych 2-latka mama usłyszała od pani doktor: „Spokojnie, to chłopiec, oni tak mają! ”. Rok później oprócz zapewnień o podobnej treści doszło nowe: „Jak pójdzie do przedszkola, to się rozgada”. To również wtedy po raz pierwszy Artur trafił dzięki mamie do logopedy. Niestety – przedszkole nie okazało się skutecznym lekarstwem. Nauczycielki w ogóle nie rozumiały Artura, a tłumaczami były dzieci: koleżanki i koledzy dziecka. Chłopiec w wieku 5 lat trafił do poradni psychologiczno-pedagogicznej. Otrzymał opinię – opóźniony rozwój mowy ORM. Ćwiczenia z logopedą nie przynosiły efektów. Dopiero w wieku 6 lat, czyli w „zerówce”, w szkole, nauczycielka zasugerowała, że coś jest nie tak i że ten stan opanowania języka nie wskazuje na opóźnienie – ORM. Po ponownej wizycie w PPP po serii testów pierwszy raz padło hasło „afazja”. Następnie mama odwiedziła z chłopcem neurologa, laryngologa, audiologa, psychologa, terapeutę SI. Ostateczna diagnoza – niedokształcenie mowy, afazja – padła, kiedy chłopiec był już w 2 klasie. Artur nauczył się czytać dopiero pod koniec 2 klasy. Do tej pory ma problem z nauczeniem się wiersza na pamięć. Tabliczka mnożenia jest męką, a dzielenie – nie do przejścia. Chłopiec nadal uczęszcza na mnóstwo zajęć: rewalidację, zajęcia SI, logopedyczne i psychologiczne. W 4 klasie Artur zmienił szkołę na ogólnodostępną z oddziałami integracyjnymi. Pojawili się nowi nauczyciele i nowe przedmioty. Rodzice z każdym nauczycielem musieli omawiać trudności chłopca. Nakierowywali ich na potrzeby syna. Nie jest lekko – niestety, nie każdy nauczyciel jest w stanie zrozumieć zaburzenie Artura i trudności z nim związane. Na szczęście, chłopiec został bardzo dobrze przyjęty przez społeczność klasową. Poza tym ma mnóstwo przyjaciół i… swoją ukochaną piłkę nożną.

Mariusz – lat 10

Do 2. urodzin nie zauważyłam żadnych problemów rozwojowych u syna. Dziecko było kontaktowe, fazy rozwoju ruchowego przebiegały u niego zgodnie z normą. Dopiero brak rozwoju mowy poważnie mnie zaniepokoił. Zaprowadziłam syna do logopedy, który stwierdził, że dziecko „rozgada się”. Potwierdził to pediatra, więc poczułam się uspokojona. Kiedy syn poszedł do przedszkola, ani nauczycielki, ani dzieci nie potrafiły go zrozumieć. Pojawiły się problemy związane z integracją zmysłowo-motoryczną. Chłopiec nie chciał brać udziału w zajęciach, zdarzały się momenty izolacji. Mariusz szybko trafił na terapię SI oraz do kolejnego logopedy, psychologa i neurologa. Wciąż jednak nikt nie postawił diagnozy. Terapia SI poprawiła funkcjonowanie dziecka w przedszkolu. Syn został objęty terapią psychologiczną oraz logopedyczną. W wieku 4 lat Mariusz zaczął mówić, jednak jego mowa była niezrozumiała dla otoczenia. Nie realizował wielu głosek, występowały ich liczne zniekształcenia. Prawidłowo ukształtowała się intonacja w wypowiedziach. Pewnego dnia trafiłam na artykuł o dzieciach mówiących po elficku2. Obraz kliniczny pasował do syna idealnie. Znalazłam w internecie informację, kto diagnozuje małe elfiki. W wieku 4 lat i 4 miesięcy w Centrum Zdrowia Dziecka chłopiec uzyskał diagnozę: „afazja rozwojowa”. Rejonowa poradnia psychologiczno-pedagogiczna wydała orzeczenie o kształceniu s...

Artykuł jest dostępny dla zalogowanych użytkowników.

Jak uzyskać dostęp?
Wystarczy, że założysz konto lub zalogujesz się. Czeka na Ciebie pakiet inspirujących materiałów pokazowych.
Załóż konto Zaloguj się

Przypisy