W praktyce logopedycznej często spotykamy dzieci z, wydawałoby się, „prostą” dyslalią, u których terapia nie przynosi widocznych skutków lub które zatrzymują się na pewnym poziomie i nie są w stanie go przekroczyć. Wprawdzie opanowują one prawidłową wymowę głoski w izolacji, jednak nie potrafią jej użyć w sylabach czy prostych słowach, niezależnie od intensywności ćwiczeń. Nietrudno sobie wyobrazić, że sytuacja taka może stać się przyczyną frustracji i zniechęcenia nie tylko u dziecka, ale również u terapeuty.