Dołącz do czytelników
Brak wyników

Pod patronatem redakcji

3 grudnia 2018

Wywiad z Anną Powierza autorką książki dla dzieci pt: "Moje małe Ciacho"

0 14

Anna Powierza – aktorka i logopeda… o tym czy ćwiczenia logopedyczne muszą być monotonne, o miłości do dzieci, koni oraz o swojej najnowszej książce dla dzieci pt. „Moje małe Ciacho”

 

Aniu ostatnio zajęłaś się pisaniem... Już w grudniu Twoja najnowsza książka "Moje małe Ciacho" czyli Logopedia na wesoło...

Haha bez przesady, że ostatnio. Pierwsza moja książka wyszła już ponad 10 lat temu! „Moje małe Ciacho” to moje czwarte książkowe dziecko, ale – muszę to przyznać, jest zupełnie inne od pozostałych! Przede wszystkim dlatego, że mało w nim pisania. Książeczka skierowana jest głównie do dzieci i dlatego więcej w niej rysunków, niż tekstu. Znakomitych rysunków, zresztą! W całej zabawie zgodził się wziąć udział Henryk Sawka, którego znam dzięki koniom, przez konie i w otoczeniu koni. Dlatego bardzo cieszę się, że wziął udział w tym z wielu względów, bardzo bliskim mojemu sercu, projekcie.

 

Skąd pomysł na książkę logopedyczną? 

Logopedia w moim życiu wynikła z potrzeby chwili. Zaczęłam prowadzić warsztaty teatralne z dzieciakami. Myślałam, że skupię się na ruchu scenicznym, budowaniu postaci, pracy nad tekstem. Okazało się jednak, że moje świetne i przezdolne dzieciaki przede wszystkim maja  jednak problem z mówieniem!  Mają tyle wad wymowy, że trudno ich zrozumieć. Robiąc castingi w szkołach, zaczęłam się orientować, że to problem powszechny. Wtedy właśnie zaczęłam się głowić, co z tym zrobić. Jak pomóc tym moim dzieciakom, jak i co z nimi ćwiczyć, by przydało im się to nie tylko na scenie, ale i w życiu…?

Dlatego właśnie wylądowałam na studiach logopedycznych. Jednak problem okazał się tak głęboki, tak fascynujący, że z logopedią już zostałam. Zaczęłam prowadzić z dzieciakami warsztaty nie teatralne, a wspierające mowę właśnie. Ustawiające głos, usprawniające aparat mowy. Zaczęłam koncentrować się nad tremą, lękiem, napięciem ciała i jak temu zaradzić. Wtedy okazało się, że ćwiczenia logopedyczne doskonale pomagają młodym jeźdźcom. Moja wiedza z zakresu aktorstwa, logopedii i jeździectwa zdała się w idealny sposób uzupełniać. Efektem moich warsztatów i ćwiczeń z dziećmi, jest właśnie „Moja Małe Ciacho”. Z solidnymi logopedycznymi zabawami i jednocześnie oparte na żywym doświadczeniu pracy z dziećmi.

 

 Czy pracujesz z dziećmi na co dzień?

Przez ostatnie kilka lat prowadziłam regularne warsztaty. W tym roku po raz pierwszy nie mam swoich dzieciaków, bo już czasowo nie byłam w stanie prowadzić żadnych zajęć. Jednak nie rezygnuję z tego zupełnie, jedynie będę się spotykać z dzieciakami na krótkich setach warsztatowych. Jest to dla mnie niesłychanie fascynująca praca. Wymagająca, potrzeba mnóstwa energii by sprostać piętnastce sześciolatków, ale niezwykle dużo uczy, bardzo otwiera i jest dla mnie źródłem wielkiej inspiracji.

 

Jak aktorstwo pomaga w pracy z dziećmi?

 Aktorstwo, tak jak i dzieci, nie jest schematyczne. Jest intuicyjne, żywiołowe, emocjonalne. Polega na dużej empatii, na wsłuchaniu się w siebie i w partnerów, w ich oczekiwania, pragnienia i obawy. Aktorstwo daje też duże pole do kreatywności, wymyślaniu zabaw, a przez takie podejście dzieci uczą się najszybciej. Myślę, że właśnie dzięki temu, łatwiej jest pracować z dziećmi. Nie zakłada się typowej, szkolnej sztampy, bo bardziej się dzieci czuje. Nie wiem, jak by takie podejście pracowało na lekcjach matematyki, jednak zarówno na warsztatach teatralnych jak i logopedycznych, działa znakomicie.

 

Ukończyłaś również filozofię... Czy to pomaga w pracy pedagogicznej?

 Nie jestem pewna. Wydaje mi się, że w pracy pedagogicznej dużo bardziej pomaga wykształcenie pedagogiczne. W każdym razie, mnie bardzo pomogło. Już prowadząc warsztaty teatralne ukończyłam pedagogikę. Znajomość psychologii dziecka, etapów rozwojowych a przede wszystkim - praktyka pod okiem doświadczonych pedagogów, dała mi bardzo dużo wiedzy na temat dzieci. Dzięki tej wiedzy, łatwiej mi było układać zajęcia, tak by dla dzieciaków w różnym wieku były ciekawe, efektywne i rozwijały dzieci. Studia pedagogiczne robiłam w przeświadczeniu, że psychika dziecka jest bardzo wrażliwa, dzieci są  niesłychanie chłonne, a dorosły – nauczyciel ma na nie ogromny wpływ. Bardzo łatwo zatem popełnić błąd, nawet bez złej woli można skrzywdzić dziecko. Tego chciałam uniknąć, dla mnie praca z dziećmi to bardzo odpowiedzialne zajęcie. Teraz, z perspektywy mamy, wiem, że się nie pomyliłam. Te kilka lat wysiłku, uczenia się czegoś kompletnie innego od mojej codziennej pracy zawodowej rozwinęło mnie, dało mi narzędzia do pracy z dziećmi oraz lepiej je rozumieć.

 

 

Jak długo pisałaś książkę?

To trudne pytanie. Książkę w sumie pisałam bardzo krótko, kilka miesięcy. Jednak stało się tak dzięki temu, że przez kilka lat zbierałam doświadczenie w pracy z dziećmi. Zabierając się za ten temat, doskonale wiedziałam na jakich ćwiczeniach chce się oprzeć. Co mi się sprawdza w praktyce w pracy z dziećmi, co lubią, jakie ćwiczenia – zabawy cieszą się największym powodzeniem. Wszystko to wiem… ale nie zmienia to faktu, że sama drżę na myśl, jak odbiorą te zabawy w książce! Mam ogromną tremę przed premierą książki i przed tym, jak moi najważniejsi krytycy – dzieci! – ją ocenią!

 

Kim jest tytułowy Ciacho? Czy to postać fikcyjna?

A skąd! I Ciastko, i Mały, i Moja to postacie absolutnie autentyczne. To moje zwiarzaki, których prawdziwy charakter odcisnął się na łamach tej książki. One są dokładnie takie, jak je opisałam, a Henio Sawka narysował!
 

Dlaczego akurat konie?

Rzecz się dzieje w stajni, bowiem jako dziecko najchętniej bawiłam się właśnie tam. Nie ukrywam, że bohaterka Stefcia ma dużo moich cech charakteru ;P

Poza tym, pierwsze warsztaty oddechowe zaczęłam prowadzić właśnie w stajniach. Tak, jak pracuje się z opanowaniem tremy, stresu i nerwów, uczyłam dzieci technik oddechowych, by się nie  bały, gdy jeżdżą konno. Miało im to pomóc lepiej usiąść w siodle, lepiej radzić sobie na końskim grzbiecie, radzić sobie w sytuacjach nagłych, gdy koń poniesie. Efekty takich zajęć są naprawdę zaskakujące, a co najważniejsze; dzieciaki wychodzą zachwycone! Niektóre wracają na moje zajęcia już któryś raz z rzędu. Pomaga im to w jeździe konnej, ale też przed klasówka i recytacją wiersza na lekcji.

Potem odkryłam, że wiele ćwiczeń, które stosuję na koniu, pomaga w pracy z głosem, i na odwrót. Wymiennie stosuję je na zajęciach, korzystam z obu źródeł wiedzy o naszym ciele i jest to bardzo rozwijające. Oczywiście, powiem od razu, nie ja wymyśliłam związek pomiędzy jazda konną a praca nad głosem. Wymyślił to Aleksander, który opracował ćwiczenia pracy nad głosem znane dziś pod nazwą technika Aleksandra. Pracują na niej między innymi młodzi adepci szkoły teatralnej, podczas pracy nad głosem. Jakże byłam zszokowana, gdy trafiając na szkolenie do jednej z wybitniejszych trenerek jeździectwa odkryłam, że opiera się ona w pracy jeźdźca z koniem na dokładnie tej technice! Zaczęłam zdobywać wiedzę na ten temat, szkoliłam się, robiłam dodatkowe kursy i nie będę ukrywać, że jestem ogromna zwolenniczką techniki Aleksandra. W ramach ciekawostki, dodam tylko, że Aleksander był aktorem, który… tak. Doskonale jeździł konno!

Z tych powodów uznałam, że najlepszym tłem do zabaw i ćwiczeń logopedycznych będzie właśnie stajnia.

 

Czy ćwiczenia logopedyczne muszą być nudne?

 Absolutnie nie! Bawiąc się świetnie z dzieciakami, kompletnie nie mają pojęcia, że robią ćwiczenia logopedyczne. Myślę, że przez większość czasu są przekonane, że po prostu się wygłupiamy. Gdy jeszcze na dodatek robią to w grupie, rywalizując na różnych polach, nawet chyba nie mają czasu się zastanowić, że dmuchanie kulki po dywanie, trafiając na tak zwane przeszkody… ma jakiś większy sens haha…

Wiem za to, że godzina w takich warunkach mija błyskawicznie!

 

Jak godzisz aktorstwo z zajęciami logopedycznymi i z macierzyństwem

Nie mam pojęcia. Przypomina to trochę rollercoaster i jazdę bez trzymanki. Jest bardzo dużo nieprzespanych nocy. Często, podczas zakupów, można mnie spotkać, jak gadam sama do siebie. Nie, nie zwariowałam, jedynie uczę się tekstu. Nerwowo wydzwaniam po nianiach, gdy znienacka wypadną mi jakieś zdjęcia, Helenkę późno odprowadzam do przedszkola, zwłaszcza, gdy wieczorem gram spektakl… poza tym, staram się kupować rzeczy, których nie trzeba prasować. Zresztą, to wydaje mi się naczelna zasadą macierzyństwa w każdym jednym zawodzie.

 

Czy już planujesz kolejną książkę dla dzieci? 

Oczywiście! Chciałam najpierw poczekać i zobaczyć, jak sprawdzi się pierwsza moja książka dla dzieci…

Jednak tak dobrze pracowało mi się z Wydawnictwem A&K, że już nieśmiało namawiam dziewczyny na kolejną książkowa przygodę. Tym razem jednak chciałabym odejść od logopedii. Trochę wrócić do beletrystyki, a do interaktywnej zabawy zaprosić tym razem rodziców. Razem możemy stworzyć cudowny prezent dla dziecka, na 18, 25 albo może i nawet 40 urodziny…

Ale to jeszcze jest plan top secret, w przygotowaniu. Zdradzę jedynie tyle, że powoduje, że mam wypieki na twarzy, kręci mnie niebywale i wydaje mi się, że będzie naprawdę hitem, zwłaszcza dla dziecka!

Trzymajcie kciuki!

Przypisy